Zarabiać na pomaganiu?

Pytanie o to, czy to jest w porządku zarabiać na pomaganiu to jedno z częściej pojawiających się pytań w kontekście zarabiania. Częste i męczące dla osób, które pomaganiem zajmują się zawodowo, niezależnie od tego, czy w wielkiej, ogólnopolskiej  fundacji, czy w małej firmie z misją i ważną ideą w wartościach. Czasami na tyle męczące, że w reakcji pytany ma ochotę wgryźć się w tętnicę pytającego. Jak na to pytanie odpowiedzieć dobrze? 1. Po pierwsze, usłysz w nim przekonania, o pieniądzach, zarabianiu i pomaganiu. Między innymi takie, jak: taniej = lepiej, a za darmo = najlepiej, Organizacje pomocowe powinny wydawać wszystkie pieniądze na pomaganie Pieniędzy lepiej nie łączyć z tym, co dobre (na przykład misją) (tu możesz wstawić swoje przekonanie, jeśli jakieś budzi Ci się w tym temacie) Przekonania, jak to przekonania, czasem bywają słuszne i prawdziwe, ale najczęściej pokazują tylko część rzeczywistości. Dobrze jest pomagać z odruchu serca, nie oczekując niczego w zamian. Dobrze jest mieć misję i z nią działać. Bo takie działania nadają życiu sens, a tego nie da się wycenić. Czasami rzeczywiście lepiej jest kupić coś taniej albo dostać bezpłatnie. Ale przecież cena nie jest jedynym wyznacznikiem tego, że coś jest dobre. I niekoniecznie najtańsze jest najlepsze. Droższy produkt czy usługa może przynieść więcej korzyści, służyć dłużej niż tańsza alternatywa. Nawet w pracy pomocowej. Może być lepszym wyborem, nawet przy ograniczonym budżecie. Bo przedmiotem transakcji nie jest cena, ale wartość, jaką otrzymujemy w zamian za zapłacone pieniądze. O tym, co to znaczy za drogo, przeczytasz tutaj Pieniądze nie są ani dobre ani złe. Są narzędziem pośredniczącym w wymianie, ułatwiają ją. Dzięki temu, że wydajesz pieniądze zaspokajasz swoje... read more

Z dziećmi o pieniądzach

Dzień dobry:-) Dzisiaj post do obejrzenia. Zaprosiłam do rozmowy o pieniądzach i dzieciach Anię Czereszewską, psycholożkę i autorkę bloga Dzieci i Pieniądze. Bo wierzę w świat, w którym możemy, zamiast konkurować, robić coś razem, aby dla nas i dla innych ten świat był lepszy. Bo Ania pisze książkę na ten temat i edukacja finansowa dzieci to jej pasja. Jeśli masz chęć śledzić postępy w pisaniu, zajrzyj tutaj🙂 Przed rozmową z Anią ustaliłyśmy, że poruszymy następujące tematy: Czemu warto mówić o edukacji finansowej dzieci? Na czym ta edukacja ma polegać? Czy nie powinna robić tego szkoła? Kiedy zacząć? Jak rozmawiać? Czego potrzebuje rodzic? Po czym rozpoznać że to idzie w dobrym kierunku? Ile dawać? Czy kontrolować na co dziecko wydaje? Jak nauczyć szacunku do pieniędzy? i w ciągu niecałej godziny o każdym z punktów porozmawiałyśmy:-) Zapraszamy Cię do dołączenia do dyskusji, Twoje zdanie w tym temacie dla obu z nas jest ważne. No a że każda pliszka swój ogonek chwali:-), serdecznie zapraszam Cię do przyjrzenia się eBookowi – Zeszytowi Ćwiczeń JAK ROZMAWIAĆ Z DZIECKIEM O PIENIĄDZACH, który opracowałyśmy wspólnie z Izą. Spis treści i wszelkie potrzebne informacje znajdziesz tutaj:-)  ... read more

Na co masz wpływ

Bywają sytuacje, kiedy mimo naszych największych chęci i starań nie idzie tak, jak byśmy chciały, jak się spodziewałyśmy i jak być powinno. Przygotowałaś się do prezentacji, a podczas niej wyłączył się mikrofon. Projekt nad którym pracowałaś długi czas wypadł z grafiku. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż tu nagle pojawiły się nowe okoliczności, pojawiły się argumenty, na które nie byłaś przygotowana i sprawy przyjęły inny obrót. Pojawia się wtedy złość, może frustracja i pytania „Co ja mogę?”. Złość i frustracja świadczą o tym, że jakieś nasze ważne potrzeby pozostają niezaspokojone. W takiej sytuacji prawdopodobnie chodzi o potrzeby równowagi oraz uznania. I wpływu. Potrzeba wpływu jest bardzo ważną potrzebą i często idzie w parze z potrzebą uznania właśnie i sensu. A trudnością w jej zaspokojeniu może być nieadekwatna ocena, co możemy, co nie. Na co wpływ mamy, na co nie. Zresztą odpowiedź o wpływ jest szersza niż tylko „mam wpływ’ ‚nie mam wpływu’, ale o tym za chwilę. W rozpoznawaniu, gdzie mamy wpływ często nieadekwatnie przypisujemy sobie wpływ tam, gdzie go nie mamy, albo nie doceniamy tego, ile wpływu mamy. Pytanie „Co ja mogę” jest bardzo dobrym pytaniem diagnostycznym. Jeśli zasilane jest złością czy bezsilnością, pokazuje to sytuację, w której prawdopodobnie zakładałyśmy, że tego wpływu mamy więcej niż się okazało w rzeczywistości. I to jest bardzo dobry punkt wyjścia, by sprawdzić „Co ja mogę” i zasilić to pytanie ciekawością. W jaki sposób swój wpływ mogę zwiększyć? Co mogę zrobić? Bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie sytuację, na które mamy 100% wpływu. Szczególnie, jeśli chodzi o sytuacje w relacji. Bo w relacji zawsze jest druga strona ze swoim wpływem. Masz dużo... read more

Za co pracujesz, gdy nie zarabiasz?

Chociaż może Ci się to wydać zaskakujące, nie zawsze pracujemy tylko za pieniądze. Pamiętam czasy, kiedy zasuwałam jak mały parowóz, a na koncie odzwierciedlenia wcale nie było widać. I w dodatku byłam z siebie całkiem zadowolona. Jak to możliwe? Cóż, w końcu zrozumiałam, że pieniądze nie są jedyną walutą, za którą jesteśmy chętni pracować…   Jak to nie?! Ha, nawet mądrość ludowa wie coś o pracowaniu za dobre słowo i uśmiech. Kiedy przyjrzałam się tematowi głębiej odkryłam dwa źródła walut, za które pracujemy nawet wtedy, gdy nie otrzymujemy pieniędzy.   Pierwszym z nich jest brak. Jakiś deficyt, sięgający zwykle dawnych czasów. W moim przypadku tym brakiem była kwestia braku poczucia akceptacji. Jak się okazało – głównie samoakceptacji. Kiedy wykonując moją pracę, dostawałam masę pochwał i zadowolenia ze strony moich zleceniodawców, „smakowało” mi to równie mocno jak pieniądze. A może nawet bardziej? Z ochotą brałam na siebie dodatkowe zadania, nie zastanawiając się nad tym, że wykraczają poza zakres ustaleń, na które się umówiliśmy i są po prostu dodatkową pracą. Akceptacja i dowartościowywanie mnie przez zleceniodawców okazywało się ważniejsze niż dostawanie wypłaty. Wymagałam od siebie coraz więcej i więcej, robiłam też coraz więcej, ale nie negocjowałam dodatkowych pieniędzy. Uścisk dłoni prezesa i słowa, że jestem niezastąpiona wystarczał w zupełności.   Innym przykładem takiego źródła jest lęk. Lęk, często wynikający z braków i poczucia bezradności w dzieciństwie, kiedy to nauczyliśmy się, że nie można komuś istotnemu odmówić, bo się obrazi i sobie pójdzie. Znam historię niejednej harującej jak wół kobiety, która padając na twarz odbierała w nocy telefon klienta, bo do głowy jej nie przyszło, że może odmówić. Albo wystawić fakturę z... read more

Mnie nie oszukasz!

Czy zdarza Ci się siedzieć cicho na spotkaniach  i nie zgłaszać swoich pomysłów, bo uważasz je za banalne? Mając z tyłu głowy, że gdyby Twoje rozwiązanie było dobre, ktoś inny by na to już dawno wpadł? Zaniżać swoją stawkę? Niechętnie rozmawiać o Twoich zaletach, bo uważasz, że zbyt wielu ich nie masz? Z jednej strony odkładać rzeczy na później, a z drugiej przepracować się, bo chcesz zrobić więcej? Jeśli odnajdujesz w tych przykładach siebie, być może nieobcy jest Ci jest syndrom oszusta? Syndrom oszusta znany jest psychologom od lat siedemdziesiątych. Towarzyszy mu poczucie, że zdobyło się swoją pozycję (najczęściej zawodową) ze względu na łut szczęścia albo przypadek, a nie w wyniku własnej pracy, posiadanych umiejętności czy talentów. Pomimo zewnętrznych dowodów potwierdzających kompetencje, osoba cierpiąca na syndrom oszusta sądzi, że jest przeceniana i że w końcu smutna prawda na jej temat wyjdzie na wierzch. Jest na tyle „oswojona” ze swoją wiedzą, umiejętnościami i talentami, że traktuje je jako normę, bazę, nic specjalnego.   Zaskakujące jest to, że aż 70 % ludzi boryka się z tym syndromem . Czy uwierzysz, że wśród nich byli również: Albert Einstein, Kate Winslet i Meryl Streep?  Cierpią z jego powodu i kobiety, i mężczyźni. Główna różnica polega na tym, że zwykle mężczyźni rzadziej o nim mówią głośno i mniej chętnie się do niego przyznają.   Prawdopodobieństwo borykania się z tym syndromem jest większe, gdy zajmuje się wysoką pozycję zawodową – dzieje się tak dlatego, ponieważ szefowie czy menedżerowie przebywają częściej niż podlegli im pracownicy w strefie ryzyka i mierzą się z w związku z tym z częstszym dyskomfortem i niepewnością.   Jak sobie radzić z... read more

7 filarów lekkości w zarabianiu

Przez kilka lat prowadziłam razem z moją przyjaciółką i wspólniczką agencję PR. Pewnego wieczoru złapałyśmy się na rozmowie telefonicznej, która wyglądała jakoś tak: – Wiesz, ja to w ogóle nie spałam dziś w nocy. – A ja nie zdążyłam na czas odebrać dziecka z przedszkola…   I zaczęłyśmy przekonywać siebie nawzajem, która z nas miała więcej do zrobienia i bardziej się poświęciła. W końcu zaczęłyśmy się śmiać, bo wyszło na to, że zaczęłyśmy się licytować, która z nas umęczyła się bardziej.   Temat wrócił do mnie ponownie, gdy razem z Izą pracowałyśmy nad pierwszą edycją kursu Jestem Bogata. Odkryłyśmy wtedy, że o lekkość w zarabianiu wcale nie jest tak łatwo, a „lekkie pieniądze” są dla części z nas trochę podejrzane. Jakby niemoralne, nie do końca wartościowe…   Dopiero te pieniądze, które są ciężko zarobione, na które się naharowałyśmy, mają swoją wartość. Gdy za lekko przyszły, równie lekko je wydajemy. W dodatku „lekko zarobione” wykluczają nas z grona osób, które ciężko pracują na swoje utrzymanie, a więc często czujemy się obco w gronie ważnych dla nas osób, naszych rodziców i bliskich.   Owszem, fajnie jest mieć poczucie, że uczciwie zapracowało się na swoje pieniądze. Ale czy uczciwie to znaczy ciężko? Przecież w biznesie nie o to chodzi, żeby się umęczyć, tylko żeby wypracować zysk!   Dlatego postanowiłyśmy z Izą sprawdzić, czy istnieje algorytm lekkości w zarabianiu.   Dzisiaj nie mamy wątpliwości, że taki algorytm istnieje i że sprawdził się zarówno u nas, jak i u wielu naszych klientek.   Odkryłyśmy 7 filarów lekkości w zarabianiu pieniędzy i chcemy się z Tobą nimi podzielić:   Pierwszy filar lekkości w zarabianiu to... read more

5 sposobów na więcej radości w związku z pieniędzmi

Niezależnie od tego, na jakim etapie relacji z pieniędzmi jesteś, zawsze możesz do niej dodać trochę więcej radości i satysfakcji. Te emocje wszak są milej widziane niż niechęć czy opór, które często się z kwestiami finansowymi wiążą. Poniżej znajdziesz kilka pomysłów na działania, które tę radość i satysfakcję wprowadzają. Czytaj, sięgaj i wprowadzaj w życie! 1. Zadbaj o portfel. Pomyśl teraz szybko – jak Twój portfel wygląda? Jest nowy czy zużyty? Zadbany czy raczej zaśmiecony? Sięgasz do niego z przyjemnością, czy raczej z niechęcią? A może poczuciem winy? Jak się Twoje odpowiedzi mają do tego, jak wyglądają Twoje relacje z pieniędzmi? Jest coś podobnego? Jakieś różnice? Jak to zrobić? przejrzyj, czy wciąż jest cały, świeży i ładny. Czy wyjmując go czujesz się bogata i w mocy, czy raczej schowałabyś go tak, by nikt nie widział, w jakim jest stanie? Może czas na nowy? wyrzuć z niego stare rachunki, potwierdzenia z karty, drobne w innych walutach, pozostałe z wakacji, śrubki i guziki i wszystko, co nie jest pieniądzem czy kartą.  Niech wszystko, co w portfelu mieszka będzie związane z wartością i pieniędzmi. Może i będzie cieńszy, ale będziesz w nim mieć tylko to, co jest ważne i warte uwagi w związku z pieniędzmi – żadnych ‚trzecich’ czy ‚innych’. wyprostuj i ułóż banknoty według nominałów, tą samą stroną. jeśli lubisz magiczne triki i sposoby, wyposaż go w coś, co sprzyja przyciąganiu pieniędzy lub powodzeniu w kwestiach finansowych: koniczynka czterolistna, symbol obfitości, przynoszący szczęście banknot czy monetę czy cokolwiek Ci w duszy gra. Mój trik na to, by zadbać o komfort i poczucie bezpieczeństwa: Zawsze mam w tajnej, najmniej oczywistej kieszonce tajny... read more

Czy już je masz?

Był czwartek. Siedziałyśmy na wiklinowej kanapie, za oknem roztańczone płatki śniegu miękko spadały na ziemię, a wielka, czarno-podpalana sunia kładła nam swój łeb na kolanach, żeby ją trochę poczochrać. Przygotowywałyśmy opisy warsztatów i szukałyśmy dobrej nazwy. I wtedy Lucyna powiedziała: – Cud konsekwencji. Właśnie tak je nazwę. Warsztaty wcale nie dotyczyły pieniędzy. Lucyna jest szefową Szkoły Trenerów Empatii i warsztaty będą bardziej w tym klimacie.   Ale od czwartku CUD KONSEKWENCJI nie chce mi wyjść z głowy. Kiedy myślę o osobach, które za coś podziwiam, które zrobiły w życiu coś, co wydaje mi się wielkie i niezwykłe, rozkładając ich działania na czynniki pierwsze, jakby nie patrzeć, wychodzi mi cud konsekwencji. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – cud konsekwencji. Znani i nieznani autorzy powieści – cud konsekwencji. Michał Szafrański, mój wielki wzór w temacie dbania o relacje z pieniędzmi (który podsumowując rok 2018 ogłosił, że zdobył już wolność finansową, pracować chce, a nie musi, bo jego inwestycje pracują na potrzeby jego i jego rodziny) – cud konsekwencji. Przypuszczam, że każdym udanym projektem każdej z nas – jeśli się przyjrzymy, też pewnie stoi cud konsekwencji.   Cud konsekwencji jest również tym, co może zdziałać cuda:-) w naszych relacjach z pieniędzmi. Zasady, które pomagają nam budować karmiący, zdrowy układ z kasą, są naprawdę proste – wydajemy mniej niż zarabiamy, resztę odkładamy. Aby kasa nie stała się celem samym w sobie i nie przesłoniła nam nas samych oraz tego, co czyni nas szczęśliwymi, część z niej przeznaczamy na dbanie o siebie, rozwój, z części szyjemy poduszkę bezpieczeństwa, a część przeznaczamy na wspieranie innych. I tyle. Działając konsekwentnie w ten sposób, jesteśmy skazane na sukces.   Jeśli chcesz się tym zasadom przyjrzeć trochę bliżej, pobierz nasze... read more

Jak się masz w związku z pieniędzmi?

Relacje międzyludzkie mają swoją dynamikę. Przez całe życie nawiązujemy nowe znajomości, które przeradzają się w coś większego, pozostają na niezmienionym poziomie, albo się rozpadają. Na relacje z pieniędzmi jesteśmy zdane niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie. Pieniądze zawsze gdzieś są na rzeczy – bo tak jest ten świat urządzony, że bez nich się nie da -nawet, jeśli ich nie chcesz, albo ich w Twoim życiu niewiele, i tak jesteś w jakiś sposób z nimi związana, lub od nich zależna. Zobacz, na jakim etapie relacji z pieniędzmi jesteś i zobacz, co możesz zrobić, by ją pogłębić. Zapraszam Cię do przyjrzenia się etapom relacji i do zadania sobie pytania – gdzie jestem teraz w związku z pieniędzmi? Do którego etapu mi najbliżej?Kto jest ok, a kto nie w relacji z pieniędzmiPierwszy etap relacji to poznawanie się i zainteresowanie. Niewykluczone, że niewiele jeszcze o sobie wiecie, ale macie ochotę poznać się bliżej, pojawia się zaciekawienie, które może się przerodzić w fascynację, oczarowanie czy zakochanie.W kwestiach finansowych nie masz wtedy jakiegoś wielkiego doświadczenia ani oczekiwań. Z ciekawością podchodzisz do planowania budżetu – próbujesz, nie zrażasz się niepowodzeniami, szukasz informacji. Wydajesz ostrożnie, z uwagą, ciekawością przyglądasz się temu, co się dzieje, jak pieniądze zamieniają się w różne dobra. To, co przychodzi przyjmujesz z radością lekkością; bawisz się wycenianiem swojej pracy, eksperymentujesz i sprawdzasz, co na to inni, testujesz, czy to pasuje Tobie, co byłoby lepsze.W pewnym momencie może się wydarzyć coś, co przyspieszy bieg zdarzeń i przesunie relację do etapu zakochania. To ten moment, kiedy  patrzysz na finanse przez różowe okulary. Widzisz, ile dzięki nim można osiągnąć, mieć, zachwyca Cię to... read more

Mały romans na wielki rok

Czas podsumowań i planów na nowy rok skłania i nas do postawienia sobie i Tobie pytania o to, jak wyglądał ten rok w związku z pieniędzmi. I nie chodzi mi o to, czy zrealizowałaś swoje plany, założenia. Nie chodzi mi o to, czy i co zmieniłaś finansowo. Ciekawi mnie, jak byś określiła swoją rolę w relacji z pieniędzmi? Wiele kobiet, z którymi o pieniądzach rozmawiam mówi, że to nie jest dobry związek. Mają poczucie, że dużo z siebie dają, mocno się angażują, a wzajemności jakoś nie widać. Mają poczucie nierównowagi. Chciałyby coś zmienić, ale jakoś nie wychodzi. mimo, że wiedzą, co POWINNY I co TRZEBA. U progu nowego roku chciałyśmy Ci życzyć, by Twoje relacje z pieniędzmi stały się lżejsze, radośniejsze i kierowane fascynacją. Abyś pod koniec 2019 była w sytuacji, gdy śmiało i z radością patrzysz w przyszłość i z dumą (a może i niedowierzaniem) przyglądasz się temu, co w ciągu tego roku się wydarzyło i co się zmieniło. O tym, dlaczego warto być bogatym piszemy tutaj I w związku z tym chcemy Cię zaprosić do krótkiego ćwiczenia (jak zwykle, dla najlepszego efektu zalecamy zapisanie odpowiedzi). Wyobraź sobie, że wdałaś się lub zainicjowałaś romans w związku z pieniędzmi. Pojawiła się w tym związku radość, lekkość, fascynacja. Czujesz się tak dobrze, jak kiedyś, na początku Waszej znajomości. Albo tak dobrze, jak nigdy dotąd. Jakie myśli pojawiają Ci się w tej sytuacji? Co myślisz o sobie? O tym, co robisz? O decyzjach, których podejmujesz? Co myślisz o pieniądzach? Spróbuj uchwycić te myśli i zapisz je sobie. Co czujesz w związku z tą sytuacją? Jakie emocje zauważasz? Co się z Tobą... read more

Więcej inspiracji o zdrowych relacjach z pieniędzmi znajdziesz w newsletterze

Kliknij, by sięgnąć po Bilet do Szczęścia:-)