Jakże mało wiemy o tym, kim jesteśmy! O ileż mniej o tym, kim byśmy być mogli!

Jakże mało wiemy o tym, kim jesteśmy! O ileż mniej o tym, kim byśmy być mogli!

Mam przyjaciółkę, która właśnie poszła na kolejne w swoim życiu studia. Zafascynowana kierunkiem studiów i zajęciami, opowiedziała mi o pewnym ćwiczeniu, które właśnie robili na lektoracie angielskiego.

Ćwiczenie polegało na słuchaniu piosenki, o której prowadzący powiedział, że jest zaśpiewana trudnym do zrozumienia dialektem. Zadanie polegało na wynotowaniu, pomimo trudności,  jak największej ilości rozpoznanych słów. Wyniki były różne – od dwóch do dwudziestu.
Następnie prowadzący rozdał studentom tekst piosenki, napisany po angielsku. I poprosił o ponowne odsłuchanie. Czy tym razem było łatwiej zrozumieć tekst? W stu procentach. Większość osób, patrząc na rozpisany tekst, „wysłyszała” niemal wszystko. Tekst był może nieco dziecinny i hmm, głupawy, ale zrozumieć dało się każde słowo.

To jeszcze nie koniec tej historii.

Bo na końcu okazało się, że ta piosenka W OGÓLE nie była śpiewana po angielsku…

A jednak, ponieważ lektor powiedział, że tekst jest po angielsku, mózg wszystkich studentów nastawił się na usłyszenie angielskiego.

Zakochałam się w tej historii, gdy tylko ją usłyszałam. Bo w mojej pracy nieustannie widzę, jak działają na ludzi przekonania, ale czasem tak trudno uwierzyć im, że jakieś zdanko może mieć jakikolwiek wpływ na ich życie, relacje, czy stan portfela. A naprawdę może!!!

Dobrze pamiętam czasy, kiedy na samą myśl o rozmowie o podwyżce serce trzepotało mi jak szalone albo zamierało jak przestraszony ptak. Na wszelki wypadek wolałam o nią nie prosić, bo dobrze wiedziałam, że i tak słowa będą mi utykać w gardle i raczej nie będę przekonująca.

Podczas terapii odkryłam, że za moją niezdolnością do stanięcia za sobą były zestaw delikatnie mówiąc, niezbyt wspierających przekonań bazowych na temat mnie samej. Przekonania te powstają w nas, gdy jesteśmy bardzo małymi dziećmi i interpretujemy rzeczywistość, ustalając w niej swoje miejsce. A warto pamiętać, że – jak mówi twórczyni pozytywnej dyscypliny, Jane Nielsen, dzieci są znakomitymi obserwatorami rzeczywistości, ale są jej kiepskimi interpretatorami. Nie dość, że na własną niekorzyść mogą zinterpretować przydarzające im się trudne i bolesne zdarzenia, to również mogą tak zinterpretować wydarzenia, które wcale trudnymi miały nie być i za którymi kryła się najlepsza intencja rodziców czy opiekunów.

Przekonania bazowe mówią o tym, że jesteś zdolna do miłości, kochana, bezpieczna, wartościowa i kompletna. Są nazywane bazowymi dlatego, bo dają nam prawo do miłości, bezpieczeństwa, szacunku oraz kompletności z racji samego istnienia.

Jednak często przybierają one formę warunkową, a wtedy stają się bazowymi przekonaniami ograniczającymi, np.
• będę bezpieczna, jeśli…
• mogę kochać, gdy…
• zasługuję na szacunek, jeżeli…
• jestem wartościowa, pod warunkiem, że…
• będę kompletna, dopiero kiedy…

Kiedy kierujemy się tymi przekonaniami, naszą motywacją do działania staje się lęk lub ambicja. Robimy coś, albo czegoś nie robimy, aby nie bać się, aby zasłużyć, aby udowodnić komuś lub samemu sobie, że zasługujemy. Moje przekonanie było takie, że jestem wartościowa, jeśli to, co robię jest idealne, bez zarzutu (jeśli jesteś perfekcjonistką, wiesz, co mam na myśli). A ponieważ według mojej oceny nigdy nie było, jakże miałam prawo zasługiwać na szacunek, docenienie i podwyżkę?!

Prócz przekonań bazowych, istnieje wiele przekonań znacznie mniejszego kalibru, które jednak całkiem solidnie mogą nam w życiu (także finansowym) namieszać. Na przykład takie, że pieniądze nie są ważne. Albo takie na temat pracy z pasją. Wszak, jeśli kochasz, to, co robisz, to nie przepracujesz ani godziny, prawda? Szkoda, że w mojej głowie skleiło się to z przekonaniem, że „bez pracy nie ma kołaczy”. Uzbrojona w dwa przeciwstawne przekonania, w które równie mocno (i oczywiście nieświadomie) wierzyłam, jak gąska łykałam wszystkie darmowe propozycje. No bo serce rwało się do pracy i jednocześnie nie czuło, że należy się za nią płaca, bo przecież to przyjemność.

Czym są te przekonania, które tab bardzo potrafią nam namieszać w życiu? Są to, jak już wcześniej wspomniałam, ustalone przemyślenia na temat nas samych, innych ludzi, rzeczy, sytuacji. Są filtrami, przez które postrzegamy i porządkujemy rzeczywistość. Są drogowskazami, które ułatwiają naszemu mózgowi podejmowanie decyzji.

Dlaczego czasem prowadzą nas na manowce? Bo nie zdajemy sobie sprawy, że nami kierują, gdyż nie jesteśmy ich świadomi.

Na szczęście przekonania są zmienne – są przecież zasadami działania, które można zmienić, a nie są rzeczywistością samą w sobie – one po prostu odzwierciedlają nasze myślenie na temat rzeczywistości. I jednocześnie powodują, że reagujemy na nią w taki, a nie inny sposób, poniekąd więc również ją współtworzą.

Najłatwiej zidentyfikować niezdrowe przekonania wtedy, gdy coś idzie nie po naszej myśli, odczuwamy ból emocjonalny, czujemy się̨ sfrustrowani, zablokowani, brakuje nam motywacji albo dwie siły ciągną nas w przeciwne strony.

A my zapraszamy Cię do wyłapania Twoich przekonań podczas zabawy w FINANSOWE ŁOWY.
Będziemy łowić przekonania, które pomagają nam zarabiać z lekkością, ale i te, które sprawiają, że pieniądze to kwestie trudne i wstydliwe.
Z tym drugim się rozprawimy – z radością i miłością.

Zapisy tu.

Tytuł tego postu jest cytatem Byrona.

 

468 ad