Zdarza się, że Cię dopada. Może niezupełnie nagle, ale niezauważenie. Przyczyna może być banalna: za oknem pięknie i trudno się skupić na tym, co ważne i pilne. Za oknem brzydko i ogarnia Cię melancholia. Albo dawno nie patrzyłaś w okno i nie wiesz nawet co za nim.

Niemoc. Ogromna, obezwładniająca, paraliżująca. Nieprzyjemna.

Wiesz, że MUSISZ tylko wypchnąć ten projekt, zrobić jeden kroczek i wszystko pójdzie gładko.

Naprawdę MUSISZ. I przecież robiłaś to już tyle razy…

Pustka w głowie. Jak tu coś napisać.

Telefon obrzydza rękę (i ucho). Jak tu zadzwonić.

Na fejsbuku same tańczące pary z America’s Got Talent (przecież normy człowiek w życiu by tak nie zatańczył). A zresztą komputer i tak się wiesza.

Klient nie odbiera.

Wszystko się sprzysięgło przeciwko Tobie.

Po prostu NIE MOŻESZ.

Co wtedy?

Kiedy nic nie możesz, jedyne co możesz to przyjąć ten stan.

Zaakceptować go, poczuć i przyjąć, że właśnie nic nie możesz. To ważny stan. Dzięki niemu masz szansę zobaczyć, jak dużo możesz (gdy możesz). Trochę na zasadzie ‚Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie…’ W porządku. Mam niemoc. Nic już dziś nie zrobię. Kropka.

Ale zanim akceptacja przetransformuje Ci się w rezygnację:

1/ Sprawdź, kiedy ostatnio zajmowałaś się tym, co Ci dodaje energii, odpręża, ostrzy Twoją piłę. Czasami niemoc jest sygnałem od organizmu, że wyczerpałaś rezerwy i że dalej nie pojedziesz, jeśli nie uzupełnisz zasobów. Wpisz w kalendarz czas na doenergetyzowanie się. Może teraz właśnie jest czas na zrobienie czegoś dla siebie? Zanim zdecydujesz, że absolutnie nie możesz sobie na to pozwolić, bo przecież MUSISZ…,

2/ Zrób sobie 10 minut przerwy. Z nastawionym minutnikiem. Przeciągnij się, napij wody, odetchnij głęboko, najlepiej świeżym powietrzem, zamknij oczy, odnajdź swoje punkty mocy (więcej o nich tutaj). To Ci pozwoli się na chwilę oderwać od rzeczywistości, natłoku myśli i musu i skontaktuje Cię z Tobą samą. Z tym, czego potrzebujesz, czego Ci brak. Zapytaj się, co teraz jest ważne dla Ciebie. Może możesz coś dla siebie teraz zrobić?

3/ Przypomnij sobie, po co robisz to, co MUSISZ zrobić. Co Cię w tym kręci, dla jakiego ważnego powodu się tego podjęłaś? Wypisz wszystkie straszne rzeczy, które się zdarzą, jeśli tego NIE ZROBISZ. A potem wszystkie dobre, które się zdarzą, kiedy to skończysz. Czy niezrobienie tego na pewno będzie katastrofą?Skąd ta pewność?

4/ Zrób jedną małą rzecz, z ważnych i pilnych. Coś tak małego, by nie wymagało wysiłku. Żeby się udało to zamknąć w 5 minut. (Powiedz głośno, czego potrzebujesz.  Porozmawiaj z kimś o tym, nad czym pracujesz. Zrestartuj komputer.) Pamiętaj, że czasem trzeba się cofnąć, żeby pojechać dalej.

5/ A potem zrób kolejną. A gdy NIEMOC nie ustąpi, zacznij od podziękowania sobie za to, że chociaż te dwie rzeczy masz już zrobione i wróć do punktu 1.

Działa? Ciekawa jestem, jak Ty sobie radzisz z niemocą? Masz swój sprawdzony sposób? Może czegoś Ci brak w moim, albo masz z nim jakieś doświadczenia? Możesz napisać w komentarzu? Dziękuję.