Ha, pamiętam jakim uwalniającym odkryciem była dla mnie STOP DOING LIST, którą poznałam w Latającej Szkole Agaty Dutkowskiej. Za chwilę Zlot Latającej Szkoły i pewnie dlatego temat mi się uruchomił:-) Wtedy lista ta uratowała mnie przez zarobieniem się na śmierć, co nie jest wcale takie niemożliwe, kiedy stawiasz na nogi nowy biznes.
Potem z powodzeniem stosowałam ją w stosunku do samej siebie, prowadząc z autonegocjacje na temat poczucia wartości czy uwalniania się od relacji, które mi nie służą.
Dzisiaj pomyślałam, że jeśli chodzi o pieniądze, jest kilka rzeczy, których sobie robić nie warto. Bo Cię osłabiają i oddalają od dobrych relacji z kasą. Twoją kasą!
1. Przemilczać sprawy finansowe w związku. Zwłaszcza na początku, gdy ilość zamiast krwi w Twoich żyłach krążą prawie same endorfiny, kasa nie wydaje się tematem sexy. Jeśli to słodkie początki i nie wiesz, co z tego będzie, ok. Ale jeśli zaczynasz planować z tym facetem związek na dłużej, nie uciekaj od ustalenia zasad dotyczących Waszego życia finansowego. Kto za co płaci? Co kto wkłada do wspólnego życia (nie tylko pod postacią pieniędzy!) i jakie jest każdego z Was zdanie na ten temat? Co to są Twoje pieniądze, a co jego i co uznajecie za wspólne? Zaręczam Ci, że jest to znakomity test dla relacji. Czasem bolesny, to fakt. Ale zbyt wiele słyszałam historii kobiet, które po kilku wspólnych latach dowiadywały się, że ich wkład jest nic nie warty, więc nic im się nie należy (a przy okazji dzieciom też), albo zostawały z ręką w przysłowiowym nocniku, bo jakimś trafem i mieszkanie formalnie było na partnera. I samochód. I telefon. A że ona sfinansowała remont? No cóż, przecież to mieszkanie użytkowała. I samochód też…
2. Unikać zajmowania się pieniędzmi, bo „się na tym nie znam”. Halo! Mało kto się na, w szkole nas tego nie uczą. To, że faceci sprawiają wrażenie, jakby się znali, to jest trochę ich cecha gatunkowa. Wiesz, jak to jest? Kiedy kobieta ma 90% kompetencji na jakieś stanowisko, nie przyjmuje go, bo jeszcze 10% nie wie. Kiedy facet wie 10% procent, bierze go, bo co to za problem douczyć się tych 90%?! Wiem, generalizuję, ale uwierz mi, coś w tym na serio jest. Nie znasz się? To przypomnij sobie, jak na początku było z seksem. Zaczynałaś od Kamasutry? No właśnie:-) W temacie pieniędzy też się nauczysz. Kobieca blogosfera i „Finansowa ninja” pomogą:-) My też!
3. Mylić martwienie się o pieniądze z myśleniem o pieniądzach. Sprawa jest dość prosta – jeśli nie będziesz myśleć o pieniądzach, dopadnie Cię nieustanne martwienie się o nie, a to jest, wierz mi, dużo bardziej energochłonne. Przygotowujemy właśnie z Izą nową propozycję dla Was i dzisiaj uznałyśmy, że sprawy finansowe powinny być dla Ciebie takie, jak mycie zębów. No może nie od razu to lubiłaś. Potrzebowałaś się tego nauczyć. Może nadal nie jest to mega fascynujące, ale nie masz wątpliwości, że warto. I umiesz to robić na tyle sprawnie, że w zasadzie nie tracisz na to energii. To da się zrobić, obiecujemy i wkrótce wrócimy do Ciebie z tematem:-)
4. Być tak zaganianą, że nie ma się czasu czasu pomyśleć nad swoim celem. Wycieczka do…, które nie wiesz, czym jest, może być pełna przygód, ale trochę kłopotliwa, nie sądzisz? Jasne, ze sama droga też powinna być fajna, a elastyczność ma w sobie dużo z kobiecej energii. Ale jednak warto wiedzieć, dokąd się zmierza. Cel, taki z Ciebie i dla Ciebie, który czujesz całym ciałem, będzie też niesamowitą motywacją do działania i dodatkowym narzędziem do trafnych wyborów.
5. Wydawać kasę na rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujesz. I nie chodzi mi tutaj o przysłowiowe zaciskanie pasa. Nie lubię go i wiem, że sporo nas, kobiet, wcale taka idea ascezy, dzięki której kiedyś będzie być może wolność finansowa, wcale nie kręci. Jesteśmy zmysłowe, lubimy dotykać, wąchać, smakować, cieszyć oko i pozbawianie się urody życia wcale nam nie służy. Ale naprawdę warto wiedzieć, które z tych wszystkich „must have’ów”, które wciska Ci reklama są tym, co daje Ci efekt „WOW, tak, to naprawdę powoduje, że czuję się bogata”. Każda z nas ma chyba taką rzecz, która pozwala się jej poczuć królową. Dla jednej to cappuciono w kawiarence, dla drugiej wakacje, dla innej dobra szminka, a dla mnie Moleskine. Snobizm? Trudno. Kiedy go mam, przez cały rok, biorąc go do ręki czuję się jak milion dolarów. Im lepiej poznasz siebie, im bardziej będziesz wiedziała, co lubisz i dlaczego, tym Twój związek z pieniędzmi będzie spokojniejszy.
Czy któryś punkt do Ciebie przemawia?