O tym, że to, co wartościowe jest trudne do wy- czy ocenienia z pewnością nie muszę Cię przekonywać. Na pewno możesz podrzucić kilka przykładów, kiedy najcenniejsze dla kogoś rzeczy były naprawdę rzeczami bez wartości (stara przytulanka, filiżanka z utluczonym uszkiem, talerzyk ze zmytym wzorkiem, medal zdobyty przez dziecko na zawodach…). Wiedziałam to i ja. I kurczowo trzymałam się tego przekonania, dopóki nie sprawdziłam, że choć jest ono ważne i prawdziwe, to nie jedyne obowiązujące.

Bo czasem coś, co dla Ciebie jest drobiazgiem, dla kogoś innego może być najważniejszą rzeczą pod słońcem. To, że się nie napracowałaś, nie wysiliłaś, nie namęczyłaś pomagając komuś czy obdarowując go, może nie mieć wpływu na to, jak cenną jest dla niego Twoja pomoc czy podarunek. I jego radość czy wdzięczność nie muszą być udawane czy nadmierne. One są adekwatne do tego, co on czuje.

Czasami jest też tak, że dla kogoś wartością jest to, co Ty traktujesz jak przekleństwo. Przy odkryciu nr 2. pisałam o odwadze. Koleżanka ją we mnie ceniła, a ja (nieświadoma, że to odwaga i że może być zaletą) złościłam się na siebie, że się ciągle pakuję w kłopoty, bo coś zrobię, powiem albo skomentuję, choć inni siedzą cicho.

Na kursie Jestem Bogata uczymy, jak docenić siebie, docenić wartość, jaką wnosimy w życie innych. I jak wycenić swoją pracę.

Bo wiesz, że za to, co wnosisz w życie innych mogą Cię wynagradzać nie tylko uznaniem, zaufaniem ale też pieniędzmi? O tym też mówimy w Jestem Bogata. Przekonaj się – to jest bezpieczne! I przyjemne ;-)