Na hasło „praca” dajesz z siebie wszystko. Stajesz na rzęsach, pracujesz do wyczerpania, dokładasz swój pot, krew i/lub łzy. Wierzysz, że świat, Twoi klienci, pracodawcy, zleceniodawcy płacą Ci za Twój wysiłek. Albo masz poczucie winy, że bierzesz pieniądze za coś, co sprawia Ci przyjemność albo przychodzi z łatwością.
Nie jesteś sama. Wiele kobiet tak ma.
A wiesz, czemu tak się dzieje?
Takie podejście do zarabiania to skutek Twojego przekonania na temat pieniędzy, bogactwa i bogacenia się.
Przekonania są naszą mapą, którą się kierujemy dążąc do czegoś. Mogą pomagać, jeśli są aktualne, prawdziwe i adekwatne. A jeśli nie – prowadzą na manowce, utrudniają i blokują. Czasami kierujesz się jakimś przekonaniem, bo się wcześniej sprawdziło, bo nie masz innego, albo nie przyszło Ci do głowy sprawdzić, czy to słuszna ścieżka. Przekonania to wszelkie stwierdzenia, które traktujemy jako pewnik, nie sprawdzamy i nie weryfikujemy ich. Dzięki nim jest łatwiej, bo nie o wszystkim trzeba myśleć. Ale czasami jest trudniej, bo przekonania się dezaktualizują i zaczynają prowadzić nie tam, gdzie chcemy, albo trzymać w miejscu i blokować.
Jednym z takich przekonań jest to, które mówi, że musisz się napracować i naharować, aby zarobić.
Na szczęście nasze przekonania nie są nam dane na zawsze. Mamy na nie wpływ i możemy je kształtować!
Zobacz, jak poradzić sobie z przekonaniem, że zarobić = zarobić się.
Jesteśmy bardzo ciekawe, jak mocne jest to przekonanie dla Ciebie. Jak ono Cię blokuje? Napisz nam w komentarzu, może coś się da zmienić?


O tak, bardzo mocne moje przekonanie. Ale nie widzę możliwości, że można inaczej: pracować z lekkością, mało/krótko (np. 3 dni tygodniowo) i dużo zarabiać. Brzmi jak utopia. Chyba, że ktoś wpada na genialny pomysł, sprzedaje patent i ma z tego dużo pieniędzy.
Zgadzam się, można zarobić nie pracując dużo. Można np zrobić warsztaty, 5 tys od osoby , zaprosić 12 osób i resztę roku mieć wolne:)
Tak może być. Jeśli oczywiście 5 tys. miesięcznie jest ok. A na wypadek, gdyby pod tym komentarzem krył się sarkazm, podkreślę, że cała droga z tym, że zarobienie nie musi równać się zarobieniu SIĘ rozpoczyna się od pytania: za co płaci mi świat? Za włożony wysiłek, czy za wartość jaką wnoszę? Co jest ta wartością? I jak mogę się zorganizować, żeby tę wartość wnieść minimalizując wysiłek?