Mnie nie oszukasz!

Mnie nie oszukasz!

Czy zdarza Ci się siedzieć cicho na spotkaniach  i nie zgłaszać swoich pomysłów, bo uważasz je za banalne? Mając z tyłu głowy, że gdyby Twoje rozwiązanie było dobre, ktoś inny by na to już dawno wpadł? Zaniżać swoją stawkę? Niechętnie rozmawiać o Twoich zaletach, bo uważasz, że zbyt wielu ich nie masz? Z jednej strony odkładać rzeczy na później, a z drugiej przepracować się, bo chcesz zrobić więcej?

Jeśli odnajdujesz w tych przykładach siebie, być może nieobcy jest Ci jest syndrom oszusta?

Syndrom oszusta znany jest psychologom od lat siedemdziesiątych. Towarzyszy mu poczucie, że zdobyło się swoją pozycję (najczęściej zawodową) ze względu na łut szczęścia albo przypadek, a nie w wyniku własnej pracy, posiadanych umiejętności czy talentów. Pomimo zewnętrznych dowodów potwierdzających kompetencje, osoba cierpiąca na syndrom oszusta sądzi, że jest przeceniana i że w końcu smutna prawda na jej temat wyjdzie na wierzch. Jest na tyle „oswojona” ze swoją wiedzą, umiejętnościami i talentami, że traktuje je jako normę, bazę, nic specjalnego.

 

Zaskakujące jest to, że aż 70 % ludzi boryka się z tym syndromem . Czy uwierzysz, że wśród nich byli również: Albert Einstein, Kate Winslet i Meryl Streep?  Cierpią z jego powodu i kobiety, i mężczyźni. Główna różnica polega na tym, że zwykle mężczyźni rzadziej o nim mówią głośno i mniej chętnie się do niego przyznają.

 

Prawdopodobieństwo borykania się z tym syndromem jest większe, gdy zajmuje się wysoką pozycję zawodową – dzieje się tak dlatego, ponieważ szefowie czy menedżerowie przebywają częściej niż podlegli im pracownicy w strefie ryzyka i mierzą się z w związku z tym z częstszym dyskomfortem i niepewnością.

 

Jak sobie radzić z syndromem oszusta?

 

  1. Kreuj swą moc językiem

 

Istnieją pewne nawyki językowe, które ułatwiają nam wpadniecie w sidła tego syndromu. Warto zwrócić uwagę, jak reagujesz na komplementy i słowa uznania. Jeśli mówisz: „też się zdziwiłam”, „nie wiem, jak do tego doszło”, „poszczęściło mi się”, mentalnie zmniejszasz swoje poczucie wpływu na sukces.

 

A co by było, gdybyś poeksperymentowała z następującymi formami:

 

  • Zamiast „udało mi się” → zrobiłam to
  • Zamiast „nie wiem, jak do tego doszło” → ucieszyłam się, ucieszyło mnie to
  • Zamiast „miałam szczęście” → jestem szczęśliwa, bo osiągnęłam X czy Y

 

  1. Sprawdź, co wnosisz

 

Bardzo pomocne w odczarowywaniu syndromu oszusta jest weryfikowanie naszego wkładu do świata z rzeczywistością.

 

Jak to zrobić?  Na przykład zbierając informacje zwrotne od naszego otoczenia.

Przy pytaniu o informację zwrotną, warto zwrócić uwagę na formę pytań. Aby nie pytać o czyjąś ocenę, ale o konkret, o to, co wnosimy do życia innych ludzi.

(„Co zyskałaś dzięki naszej współpracy?” Co było dla Ciebie szczególnie cenne w naszej współpracy?, „Co, z Twojej perspektywy, wniosłam w ten projekt?”)

 

Często boimy się zapytać o informację zwrotną np. naszego klienta, Czasem jest nam głupio „wymuszać” na nim komplement, kiedy indziej obawiamy się, że nie będzie miał nam co powiedzieć. Tymczasem zwykle jest inaczej – skoro ktoś korzysta z naszych usług, ma z tego jakąś ważną dla siebie korzyść. Dowiedzenie się o niej naprawdę pomaga nam jeszcze bardziej rozszerzyć skrzydła.

 

  1. Odpuść sobie porównywanie się z inymi.

 

Porównywanie się to nie pierwszy stopień, a szybka autostrada do piekła. W dobie mediów społecznościowych jeszcze szybsza. Jeśli dzięki niemu podnosi się Twoja motywacja, to pół biedy. Ale ile tracisz energii i radości? Co by było, gdybyś po prostu odpuściła sobie porównywanie się z kimś innym i mierzyła swoje postępu swoją własną miarą? Taką przykładaną do siebie i własnej drogi? Gdybyś spojrzała na siebie sprzed 10 lat, ile się nauczyłaś? Co więcej wiesz o życiu? Ile doświadczeń zgromadziłaś? Imponująco dużo, prawda?

 

 

  1. Ucz swój mózg skupiania się na pozytywach, a nie negatywach.

 

Wykorzystaj stan flow, który pojawia się, gdy pracujesz albo właśnie cieszysz się ze swojego sukcesu. Skup się na nim, nasiąknij nim, posmakuj go i spróbuj wrócić do tego wspomnienia, gdy Twój wewnętrzny krytyk znów będzie próbował ściągnąć Cię w dół.

 

  1. Doceniaj!

 

Widziałaś ostatnio reklamę jednego z banków – doceniaj, nie oceniaj? Uwielbiam ją. Za przekaz, który warto sobie wielki literami napisać na lustrze, aby co rano sobie o nim przypominać. Naucz się doceniać to, co robisz, to, co dajesz, to, czym się dzielisz. Pomyśl, że świat byłby jednak uboższy, gdyby tego od Ciebie nie dostał. Poświęciłaś czemuś swój czas, energię, uwagę, czasem kreatywność, a czasem wytrwałość. Doceń to.

 

 

 

Z całego serca wierzymy, że każda z nas jest unikatowa.  Mieszanka wiedzy, talentu i doświadczeń u każdej z nas też jest inna – i dlatego też jedyna w swoim rodzaju. Każda wnosi coś ważnego do świata i naszym marzeniem jest, aby jak najwięcej z nas to coś doceniało. Bo to pierwszy krok do wyceniania!!!

 

 

 

468 ad