„Policzysz mi mniej po znajomości?”

„Możesz mi powiedzieć, jaki kredyt mam wybrać? Przecież się tym zajmujesz zawodowo, dla Ciebie to betka, na pewno mi dobierzesz najlepszy”

„Widziałam, że wydałaś wreszcie tę książkę. Czy możesz mi pożyczyć, albo podarować jakiś bezpłatny egzemplarz? Nie będę przecież kupować, skoro znam autorkę”

„Bardzo lubię te Twoje dżemy, czy mogę dostać jakąś zniżkę sąsiedzką?”

„Wiem, że jesteś w tym dobra, przecież bierzesz za to pieniądze, mogłabyś pomóc i mnie?”

Pewnie spotkałaś się nieraz z taką propozycją. I prawdopodobnie zdarzyło Ci się ją potraktować jako propozycję nie do odrzucenia. Bo odmowa w takiej sytuacji może budzić obawę, że komuś sprawisz przykrość i ucierpi na tym Twoja relacja (ktoś pomyśli, że jesteś materialistką?). A jeśli się zgodzisz, zrobisz przykrość sobie, co też może się przełożyć negatywnie na Twoją relację z osobą proszącą i ze sobą samą.

Znasz ten schemat? To konflikt wewnętrzny.

Konflikt pomiędzy dwoma równie ważnymi wartościami. Żadnej z nich nie chcemy stracić, ale nie mamy pomysłu, jak je połączyć.

Jeśli tego nie doświadczasz, to gratuluję. Należysz pewnie do ludzi, którzy nigdy nie dostają takiej propozycji. Bo nikomu do głowy nie przyjdzie ich o to zapytać. Bo każdy wie, że to, co robisz zawodowo to Twoja praca, a za pracę się płaci i za tę pracę oczekują zapłaty. Może też tak być, że czasem ktoś Cię o to zapyta, ale taka propozycja nie burzy Twojego spokoju, więc pewnie jej nie potraktujesz jako propozycji nie do odrzucenia. Zupełnie świadomie i spokojnie przyjrzysz się jej i zdecydujesz, co chcesz z nią zrobić. Masz pewnie jasność na temat tego, co chcesz i co jest dla Ciebie ważne. A ta jasność prowadzi Cię w takich sytuacjach.

Kluczem do poradzenia sobie z konfliktem wewnętrznym jest świadomość.

Świadomość tego, dlaczego MUSIMY albo POWINNYŚMY daną propozycję przyjąć.

Złość i napięcie są sygnałem, że jakieś Twoje ważne potrzeby są niezaspokojone.

Co zatem stoi za tym, że traktujesz tę propozycję jako nie do odrzucenia? Co sprawia, że decydujesz wbrew sobie, że uruchamiasz w sobie lęk o relację?

Kiedy odkryjesz jakie wartości, jakie przekonania Cię w tej sytuacji usztywniają, będziesz w stanie potraktować tę sytuację jako zwycięską dla obu stron. Jako sytuację gdzie i wilk syty i owca cała. Gdzie masz ciastko i je zjesz (albo oddasz za darmo!).

Aby nabyć takiej jasności potrzebujesz odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Dotknąć potrzeb, tego, co ważne. Poczuć, jak ciało reaguje na pytania i odpowiedzi, kiedy się kurczy, a kiedy rozluźnia. Gdzie lokuje się napięcie i na jaki temat ono jest.

Dlaczego mi to zgrzyta? Dlaczego jestem zła, że ktoś chce moją książkę dostać za darmo? Jaka potrzeba jest niezaspokojona? Równowagi? Uznania? Wkładu? Co dobrego niesie ze sobą ta propozycja? Co i się w niej nie podoba?

O co ten ktoś tak naprawdę mnie prosi? Czy na pewno chodzi mu o zniżkę? Jaką potrzebę ta zniżka ma mu zaspokoić?

Co wymieniam na co w tej transakcji? Czy mam dzięki temu równowagę? Czy taki stan mi pasuje? Dlaczego? Co jest dla mnie tutaj ważne?

Możesz w ten sposób odkryć swoje nieuświadomione przekonania. O pieniądzach, zarabianiu, relacjach. Rzeczy, które wydają nam się oczywiste, a niekoniecznie są aktualne, prawdziwe, służące. Myśli i programy, którymi podążamy, bo taka ścieżka kiedyś nam się wydeptała.

Ale uwaga! Nie poprzestawaj na odpowiedziach z czubka głowy.

Tak tak, pieniądze są ważne. Tak, wiem, za pracę dostaje się wynagrodzenie. Tak wiem, to mnie złości bo ta osoba jest taka czy inna. Te odpowiedzi są bezpieczne, mają Cię uspokoić, pozostawić status quo.

Jeśli chcesz zmiany, pozwól sobie usłyszeć odpowiedź idącą z ciała. Z serca. To one wiedzą, co jest prawdziwe. To do ich odpowiedzi możesz dostroić głowę. W drugą stronę jest trudniej. I kosztowniej.

Czasem wystarczy jedno małe pytanie (np. skąd wiesz), by wszystko zaczęło się odkrywać, porządkować.

Poznasz, że dotarłaś do sedna po rozluźnieniu. Po takim „Aha!”, jak masz, kiedy przypomnisz sobie np. nazwisko, które Ci uciekło. I dopiero wtedy wypracujesz sobie najlepszy na ten moment sposób działania.

Czy to znaczy, że NIE MUSZĘ? Rzeczywiście, nie wiedziałam nawet. Mogę to, albo i tamto. Albo obie naraz, ale fajnie!

Cała sztuka leży w tym, aby zobaczyć o co chodzi, o jakich potrzebach/wartościach jest ta propozycja, by znaleźć rozwiązanie. I przestać traktować propozycji jak Propozycji Nie Do Odrzucenia.

Więcej o tym, dlaczego niektóre sytuacje traktujemy jako propozycje nie do odrzucenia znajdziesz w ebooku: ‚Możesz chcesz, nie musisz’.

Kliknij, by pobrać ebook.

Jeśli chcesz więcej wsparcia, by pozbyć się Nie Do Odrzucenia w swoim konkretnym przypadku, zapraszam Cię na konsultację, w trakcie której odkryjemy O Co Chodzi i Co z Tym Fantem Zrobić. Tak, żeby przestało to być kwestią. Możesz umówić się przez nasz formularz kontaktowy albo wysyłając email na info @ jestembogata.pl. (To jest propozycja do rozważenia :-))

formularz

 

 

A jeśli masz już swoje sposoby na zgrabne poradzenie sobie z prośbą o zniżkę, której niechętnie udzielasz, koniecznie napisz napisz nam o nich w komentarzu. Twój głos i Twoje doświadczenie się liczą i są ważne!

A oto kilka moich pomysłów na to, jak mieć ciastko i zjeść ciastko, gdy ktoś prosi o bezpłatny egzemplarz napisanej przez Ciebie książki lub zniżkę na produkowany przez Ciebie dżem lub usługę, którą świadczysz (w zasadzie uporządkowane od najbliższych odmowie do najbliższych zgodzie)

Wiesz co, ja potrzebuję jasności. Czy my teraz o biznesie czy o znajomości? Bo o biznesie to za pieniądze, a o znajomości to zawsze. (dzielisz się odpowiedzialnością za kształtowanie Waszej relacji)

Sąsiedzka zniżka? Moja droga, już ją masz! Z założenia Ci dałam. Zwykli klienci płacą więcej. (Pokazujesz, że bierzesz pod uwagę jej prośby. Zanim je wyartykułuje)

Taniej? Taniej się boję. Że jabłonka by mi uschła z rozpaczy, że tak nisko cenię jej owoce. (Pokazujesz wartość pracy)

Bezpłatna książka? O z przyjemnością. A rozpropagowałabyś wśród znajomych, żeby kupowali? Bo to moje źródło utrzymania jest. (Pokazujesz, jak można połączyć potrzeby Twoje i proszącego).

Jak kupisz 4, to dostaniesz n% zniżki. Albo jedną gratis.

Wiesz co, dla mnie bardzo ważna jest równowaga w wymianie. Pieniądze tę równowagę mi zapewniają. Ale możemy pomyśleć o innym sposobie, jeśli to ważne dla Ciebie, aby mieć bezpłatnie. Co proponujesz? (Oddajesz część odpowiedzialności za zaspokajanie potrzeb drugiej osoby)

Wiesz co, dla mnie ważna jest równowaga i wymiana. I mogę Ci dać tę książkę za darmo, ale w zamian chciałabym, żebyś w czwartek zajęła się moimi dziećmi, gdy będę promować książkę/świętować jej wydanie.

Bezpłatnie mogę Ci dać próbki. Sprawdzisz, który smak Ci najbardziej odpowiada.

Zamiast zniżki mogę Ci dać taki pocieszny nożyk do smarowania.

Mam fragmenty książki na mojej stronie internetowej, sprawdź, czy chcesz ją całą przeczytać.

Wiesz, na moim blogu poruszam dużo tematów z książki, zobacz, czy tam nie znajdziesz odpowiedzi

No dobrze, mogę Ci dać zniżkę. A na jaką zniżkę mogę liczyć i Ciebie?

Mogę Ci ją dać za darmo, ale chciałabym wiedzieć, czy gdyby to nie była moja książka to byś ją kupiła?

A na deser mój ostatnio ulubiony sposób:

mniej po znajomości

A Ty? Masz swoje sposoby? Czy raczej ulegasz? Podziel się swoim zdaniem w komentarzu poniżej, razem możemy radzić sobie lepiej!