POSŁUCHAJ POZOSTAŁYCH ODCINKÓW

– Jak rozszyfrować przekonanie „biznes jest trudny”.
– Jakie pytania warto sobie zadawać w biznesie?
– Jak odnaleźć swoją strefę geniuszu? 
– Jak i po co rozpoznać swoje talenty?
– Dlaczego warto przekuwać porażki w lekcje i jak to zrobić?
Zobacz transkrypcję odcinka

K: Cześć, witam Was serdecznie w podcaście Empatycznie o pieniądzach. Jest ze mną Iza Kaźmierczak. Cześć, Izo.

I: Dzień dobry. Cześć.

K: Iza jest coachem, jest trenerem empatycznej komunikacji i rozmawiamy wspólnie o pieniądzach Ja nazywam się Katarzyna Błaszczyk i jestem dziennikarką. W tym odcinku pogadamy o tym, dlaczego biznes jest trudny. A właściwie o tym moim przekonaniu, bo okazuje się, że mam takie przekonanie, że biznes jest trudny.

I: Podejrzewam, że jest to przekonanie, które Ci pomaga zacząć działanie w nowym obszarze. Bo to, że “biznes jest trudny”, ja słyszę pod tym jakąś obawę. Nie wiem, jak to działa, nie wiem, czego się mogę spodziewać, nie wiem, jak to będzie. I to powiedzenie, podejrzewam, ściąga Cię do tego, żeby działać z ostrożnością i sprawdzać ze sobą, co się udaje, co się nie udaje i co ja chcę zrobić. I to jest ta dobra strona tego przekonania. To, co możesz zrobić z nim jeszcze lepiej, to sprawdzać ze sobą, w czym konkretnie widzisz trudność? W jakim aspekcie biznesu? Co jest dla Ciebie nowe?

K: A sprowadzając to do tych naszych rozmów o pieniądzach, no bo wiadomo: nowy biznes to jest nadzieja na nowe pieniądze.

I: Zdecydowanie. Jak również to jest niepewność, skąd, jak i czy ja się do tego nadaję, czy to moja bajka, czy ja mogę tutaj działać. I w momencie, w którym sobie powiesz właśnie: “To jest trudne”, to z jednej strony uruchamia to w Tobie ostrożność, żebyś poszukała, zatrzymała się, działała właśnie spokojnie i sprawdzała ze sobą. Ale z drugiej strony to Cię może przytłaczać, bo możesz dojść do wniosku, że to nie jest dla Ciebie.

K: A to jest złe, że dojdę do takiego wniosku?
I: Znaczy, jeżeli dojdziesz do wniosku na podstawie tego przekonania, to może się okazać, że straciłaś jakiś potencjał, jakąś możliwość. Nie wykorzystałaś, nie zrobiłaś czegoś. Jeżeli dojdziesz do wniosku, będąc w kontakcie ze sobą i z tym, co się dzieje, i sprawdzisz, że rzeczywiście, w tym biznesie panują takie zasady, których ja z poziomu wartości nie jestem w stanie zaakceptować, to okej, ja nie chcę w to iść. Ale jeżeli sobie powiesz: “Biznes jest trudny, więc ja już nigdy za nic i za żadne skarby do biznesu nie wchodzę”, to ja widzę w tym jakąś stratę, niewykorzystany potencjał, który płynie z tego, że prawdopodobnie nie cały biznes jest trudny, tylko jakiś obszar sprawia Tobie trudność. A w jakimś innym obszarze możesz się czuć całkiem swobodna, całkiem doświadczona, i całkiem pełna jakichś mocy czy umiejętności. Stąd właśnie wartość z tego, żeby być w kontakcie z tym przekonaniem, być w kontakcie ze sobą i sprawdzać, w czym konkretnie ja widzę trudność. W jakim aspekcie biznesu? Czego się boję?
K: No właśnie, porozmawiajmy o tym, bo w końcu jest to podcast dla osób, które zaczynają swój biznes. W jaki sposób powinnam się przyjrzeć, i każda z nas powinna się przyjrzeć, tym swoim obawom?

I: W pierwszej kolejności należy sobie uświadomić, co mną kieruje w tym biznesie. Jeżeli odkryjesz w sobie, że to przekonanie, które Ciebie prowadzi to, że “biznes jest trudny” albo że “ja nie mam wystarczających kompetencji, żeby biznes prowadzić”, to kolejnym krokiem jest zadanie sobie pytania: “Okej, co konkretnie jest takiego trudnego?”” albo “Jakich kompetencji mi brakuje, żeby ten biznes prowadzić?”. Bo w momencie, kiedy to mamy, możemy powiedzieć sobie: “Okej, to ja nie wiem, w jaki sposób pozyskiwać klientów”. Albo: “Nie wiem, gdzie są ci klienci”, “Ja nie wiem, jak wyceniać moje produkty”. To już jest bardzo konkretna wiedza, która gdzieś można zdobyć. Jak już wiem, że to jest ten wątek, którego mi brakuje, to mogę zapytać siebie: “Gdzie ja się mogę tych rzeczy dowiedzieć?” I wtedy zaczynasz działać tak, że robisz pierwszy krok. Mówisz: “Okej, pierwszy mój krok to jest taki, że ja się potrzebuję dowiedzieć, kim jest mój klient?” I znowu, może Ci się otworzyć czarna dziura: “Ale ja nie mam pojęcia, kim jest mój klient!”. Okej. To z kim ja bym najbardziej chciała pracować? Odpowiedzią na to pytanie może być na przykład jakaś grupa klientów, która mnie najbardziej pociąga, która mi się wydaje najbardziej atrakcyjna, Albo grupa ludzi albo jakiś człowiek, z którym do tej pory mi się najlepiej pracowało. I wtedy identyfikujesz sobie konkretne rzeczy i rozjaśniasz ten obszar, tuż przed Tobą, i wtedy jest łatwiej działać. Bo konstruujesz ofertę wtedy dla człowieka, który w jakiś sposób jest Ci bliski, w jakiś sposób jest Ci znany. To oczywiście będzie eksperyment, bo się wtedy każe, czy ta osoba potrzebuje tego, co ty masz, jest w stanie zapłacić tyle, ile ty za to chcesz. Ale to wszystko są drobne kroczki, które można zweryfikować i sprawić, że masz coraz więcej wiedzy i możesz podejmować kolejne kroki.

K: Ja mam zawsze tutaj takie pytanie: jak długo można nie zarabiać w biznesie?
I: Na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć. Wypuszczasz jakiś pierwszy produkt. Określasz: “Okej, to ja chcę mieć taką ofertę i chciałabym pozyskać pięciu klientów w ciągu dwóch miesięcy”. Jak ci się to uda, to sprawdzasz, co się udało, w jaki sposób tych klientów pozyskałaś, kim ci ludzie są i na ile odpowiada Twoim założeniom, które wcześniej miałaś, a na ile nie. I to jest ważne pytanie: co mogłabym zrobić lepiej, co mogłabym zrobić inaczej kolejny raz? I to daje Ci pewną elastyczność, że nie rozpatrujesz sytuacji jako zerojedynkowej: udało/nie udało się, sukces/porażka, tylko masz pewną elastyczność i możesz się gdzieś znaleźć pomiędzy tymi dwoma punktami. Pomiędzy sukcesem i porażką, i to pozwala Ci pozwala potraktować te ewentualne porażki albo niedociągnięcia jako lekcje. Co wyposaża Cię w zasoby, żeby robić kolejne kroki.

K: Ja do tej pory miałam za zadanie robić jak najlepsze produkcje audio. I ja zawsze chciałabym robić jak najlepsze produkcje audio. A Ty mi tutaj mówisz, uprawiasz taką minimalność. I mnie się to od razu kojarzy: ale jak to, mam coś robić na pół gwizdka?
I: Po to, żeby się rozwijać. Po to, żeby zarabiać. Więc jeżeli prowadzisz biznes przez dłuższy czas i nie zarabiasz, to oznacza, że albo masz gdzieś błąd w myśleniu biznesowym, albo sama się oszukujesz, że to nie jest biznes, tylko to jest hobby. I nie ma w tym nic złego, żeby robić fajne rzeczy, nazywać to produktem, a swoich klientów nazywać klientami i na tym nie zarabiać, tylko trzeba mieć jasność, że to nie jest biznes, tylko może być hobby. Jak wchodzisz na początek, to masz fazę testów i zakładasz, że na jakiś czas w ten biznes inwestujesz. I to jest pytanie, które każdy z zaczynających powinien zadać sobie sam: jak długo ja chcę inwestować? I kiedy ja bym chciała wyjść na zero?

I to, co mi się najbardziej podoba, szczególnie, kiedy się zaczyna, to sprawdzić minimalną wartość, jaką ty klientowi dostarczasz, za którą on byłby gotów zapłacić. I to jest ten moment testów, kiedy Ty się spotykasz z tym klientem i następuje ta wymiana. Jak to będziesz miała, to wtedy możesz pomyśleć: “Okej, to jak ja tego mogę mieć więcej?” Albo: “Co ja jeszcze mogę mieć?”

K: Ale co to znaczy minimalna oferta tutaj?
I: Taki termin zapożyczony ze sposobu myślenia startupowców, oferta, którą oni możliwie niedużą inwestycją mogą stworzyć jakiś produkt, który będzie atrakcyjny dla klienta, żeby ściągnął pieniądze od tego klienta dla nich. Co zasili biznes, w którym oni będą mogli rozwijać kolejne funkcje, kolejne cechy dodawać do produktu cy do usługi. Więc na przykład, jak myślisz tym, żeby twoją ofertą było tworzenie podcastów dla ludzi, to co może być taką minimalną wartością, za którą klient będzie mógł już zapłacić, dla którego to już będzie coś. Może to sam wywiad przeprowadzony, może coś więcej. I to możesz przetestować i sprawdzić, ile ludzie są za to gotowi zapłacić. W kolejnym kroku będziesz się mogła zastanowić: “Okej, to ile ci sami ludzie byliby skłonni zapłacić za coś, co będzie dla nich oczkiem wyżej?” Ja jako Twój klient pojęcia nie mam, co to znaczy najlepsza produkcja audio w Twojej strefie geniuszu, bo ja nie mam do niej dostępu. W momencie, kiedy Ty przyjdziesz do mnie: “Słuchaj, chcesz zrobić podcast?” i mi powiesz jeszcze, bo być może tego nie wiem, jaką wartość ma podcast dla prowadzenia mojej praktyki coachowej. I mi powiesz: “Poprowadzę z Tobą rozmowę i ogarnę Ci to tak, że dostaniesz link, który będziesz mogła gdzieś rozpropagować”. To ja mówię: “Super, to jest dla mnie najlepsze rozwiązanie”. Ono ma jakąś część wspólną z tym, co Ty potrafisz robić, podejrzewam, że wykorzystuje, nie wiem, pięć procent Twojego geniuszu, może dziesięć. Na ten moment to jest dla mnie wystarczające. I teraz Ty się musisz zastanowić (Ty jako usługodawca), czy dla Ciebie to jest atrakcyjne, to, co ja chcę, czy ja jestem dla Ciebie dobrym klientem. Bo możesz sobie pomyśleć: nie no, takie wykorzystanie pięciu procent mojego geniuszu nie satysfakcjonuje mnie. I to też będzie dobra wiadomość dla Ciebie, bo możesz sobie pomyśleć: “Okej, czyli klienci tacy jak Iza mają potencjał i oni są skłonni przyjąć taki produkt za takie pieniądze, ale mnie to nie satysfakcjonuje. Ale kto będzie lepszym klientem niż taka Iza?” Jak Ci to brzmi?
K: Piękne, szczególnie podoba mi się to, że jakiś mam geniusz.

I: Jestem przekonana, że każdy z nas ma taką sferę, w której czuje się, że jest jak ryba w wodzie. I ta strefa geniuszu to jest ta woda, w której każdy z nas funkcjonuje. Nie każdy daje sobie prawo, by przyznać czy w ogóle zauważyć, że coś takiego jest, i nie każdy daje sobie prawo do tego, żeby to nazwać geniuszem. I ja to używam celowo i świadomie, bo to tak trochę poszerza nam wyobraźnię. Ja zresztą pracuję często coachingowo na talentach Gallupa. Tam jest takie założenie, że każdy z nas ma pięć takich talentów, z których najczęściej korzysta. Każdy z nas ma 34 sposoby reagowania na rzeczywistość i sposoby myślenia. I u każdego inna piątka jest rozwinięta i najczęściej używana. I w momencie, w którym się rozpozna tę pierwszą piątkę swoich talentów i się z niej korzysta, można te talenty rozwijać w nieskończoność i nie trzeba się wtedy koncentrować na słabych naszych stronach. Ja mam na przykład tak, że nieraz jak się spotykamy z jakimiś nowymi ludźmi, to też fajnie widać przez kontrast, jak z moim mężem gdzieś idziemy, poznajemy jakichś ludzi, to ja szybko po pierwszym spotkaniu, po tym jak sobie opowiadamy, jak było na tym spotkaniu, to ja mówię mężowi: “A, wiesz, bo jej to się przydarzyło coś takiego i ona zrobiła tak”. I on zawsze ma takie oczy jak pięć złotych: “A skąd ty to wszystko wiesz? Rozmawiałaś z nią przez piętnaście minut”. Ja mam umiejętność wchodzenia w takie pogłębione rozmowy bardzo łatwo, w jakiś sposób ludzie się przy mnie otwierają. Ale dla mojego męża to było wyraźnie inne niż on miał coś naturalnego, bo on tak łatwo nie wchodził w takie relacyjne sytuacje. I potem jak sobie zrobiłam test Gallupa, to się okazało, że u mnie jest bardzo dużo talentów w obszarach budowania relacji, których mój mąż nie posiada. W związku z tym ta wrzutka taka: “Ale jak ty to robisz, że ty po tak krótkim czasie dostajesz tyle informacji” mówiła coś o mojej umiejętności. Z reguły to jest tak, że o tych naszych talentach też dobrze nam nasi partnerzy mówią, szczególnie w takich dyskomfortowych sytuacjach, bo wszystkie takie komunikaty właśnie bardzo często od mojego męża słyszałam: “Bo ty to jesteś taka relacyjna”. W sytuacji, w której ja to słyszałam, to było z reguły tak, że “o matko, no to co, to ja teraz muszę być inna. Teraz sobie zrobię listę celów i będę sobie odhaczać kolejne cele”. I jak udało mi się tę listę zrobić, to już przy pierwszym odhaczeniu, to się okazywało, że miałam tutaj ból taki, że ja tak nie mogę. To też mi pokazywało jakiś mój sposób działania, który jest bliski jakiejś mojej strefie geniuszu. Mój mąż ma w swoich talentach dużo mniej talentów relacyjnych, a dużo więcej z obszaru wykonywania. Dla niego zrobienie sobie listy rzeczy do zrobienia i stopniowe odhaczanie, to jest jakby ktoś lał miód na jego serce, bo to go tak napędza i to go kręci. Jesteśmy inni, nie znaczy, że któreś jest gorsze lub lepsze, i też nie bez kozery się spotkaliśmy, nie, bo się nawzajem protezujemy czy uzupełniamy, można ładniej powiedzieć. Badając tę strefę geniuszu, warto jest sobie uruchomić swój radar na to, co ludzie o nas mówią, bo pod tym mogą się kryć informacje na nasz temat.

K: Bardzo mi się podoba, że wyciągnęłaś taką sprawę: zwróć uwagę na to, co ludzie o Tobie mówią w momentach, kiedy są wściekli? Ja na przykład, to jest zawsze, że koronny argument u nas to to, że ja jestem emocjonalna i reaguję na wszystko emocjami, najczęściej negatywnymi, to znaczy, to jest zarzucane mi. I tak słuchając sobie Ciebie, pomyślałam “wow, wyrażanie negatywnych emocji może to jest mój talent, tak naprawdę”.

I: Z pewnością można to wykorzystać. Bo nie jest niczym złym mieć kontakt z emocjami, nawet tymi, które powszechnie się nazywa nieprzyjemnymi albo negatywnymi, ja wolę określenie niekomfortowe. Nie jest niczym złym wyrażanie, nawet niekomfortowych emocji i uzewnętrznianie ich. Pytanie tylko, w jaki sposób to robimy i kogo traktujemy jako przyczynę, kogo czy co, traktujemy jako przyczynę tych emocji. Ale myślę, że to jest temat na zupełnie inny odcinek. Myślę, że niczym złym jest powiedzenie “ha, taka jestem wściekła, zostawcie mnie w spokoju”, a czym innym “bo ty mnie tak wkurzyłaś” czy “bo ty mnie tak wkurzyłeś”. Gdybyśmy sobie po tym usiadły i pomyślały o tym: “No dobra, to co ja w tej kłótni usłyszałam i jakie tam mogły być skarby?”, i już na spokojnie rozpakować to “bo ty jesteś taka relacyjna”, “bo jesteś taka emocjonalna”, zobaczyć, co jest pod tym, to się mogę dowiedzieć wtedy o sobie. Zobaczyć, że, okej, moim talentem jest budowanie relacji, jakimś Twoim talentem jest wyrażanie emocji, to co ja w związku z tym mogę zrobić?

Czyli znowu, wracając do biznesu, jeżeli myślisz sobie “biznes jest trudny, a ja jestem emocjonalna i szybko wpadam, na przykład, w panikę”, to co ja mogę zrobić, żeby tej panice zapobiec? Znowu, to są konkretne działania: “porozmawiam z kimś, jakie tutaj widzi szanse”, “poproszę kogoś o wsparcie” czy “wypracuję tutaj sobie jakiekolwiek działania, które mnie wesprą w tym, że jak poczuję lęk, to żeby on się szybko nie przerodził w panikę”. Z drugiej strony jak usłyszę, że jestem emocjonalna, mi jest łatwo o emocje, to może będę szukała ludzi, dla których jest o te emocje równie łatwo, może dobrze będzie mi się z nimi rozmawiało. A może wprost przeciwnie; na zasadzie uzupełniania się poszukam ludzi, którym o emocje jest trudno. Ważnym jest, szczególnie w kontekście tego przekonania “biznes jest trudny”, żeby pamiętać, że my tę swoją strefę geniuszu mamy. Czy ją chcemy nazwać tak czy inaczej, czy chcemy o niej pamiętać, czy nie, to my ją znamy. I to, co robiliśmy do tej pory, zanim zmieniliśmy działalność, sferę, obszar działalności, to te umiejętności, które wypracowaliśmy wcześniej, możemy wykorzystać tutaj. Jest tylko jedno pytanie: jak to zrobić? Jeżeli to pytanie zadamy sobie z chęcią odpowiedzi, nie jako pytanie retoryczne ani nośnik emocji, to z tego pytania możemy wyciągnąć sporo informacji. Bo możemy otworzyć się na to, żeby znaleźć sposób.

K: No właśnie, ale kto ma tej odpowiedzi nam udzielić?
I: Ty sama. Dobrym źródłem znajdowania informacji jest praca coachingowa, bo coach zadaje nam pytanie, które czasami nie przyszły by nam same do głowy; po prostu dlatego, że taką naczelną cechą naszego umysłu jest utrzymywanie status quo, a niektóre pytania osoby z zewnątrz, tak jak takie komentarze, które słyszymy w konflikcie, wytrącają nas z jakiejś takiej wydeptanej ścieżki i otwierają nas na nowe. Jeżeli się nie zdecydujemy na to, żeby pracować z coachem, bo to wiadomo, też jest decyzja, którą trzeba podjąć, ale jest fajnie mieć w swoim otoczeniu ludzi, którzy nam takim wsparciem mogą służyć. Na przykład ludzie, którzy nas inspirują. Myślę sobie: biznes jest trudny. A co by powiedział ktoś, kto otworzył siedemnaście nowych biznesów? Fajnie jest czytać nawet jakieś życiorysy, różne historie, które ludzie opowiadają, wiadomo, że to jest narracja i prawda może być w przyjazny sposób pokazana, ale jak się to potraktuje jako inspirację, to wtedy można sporo dobrego dla siebie wyciągnąć.

www.jestembogata.pl

K: Jak jeszcze myślisz o tym przekonaniu moim “biznes jest trudny”, co jeszcze można z niego wyciągnąć? Bo widać, że to jest tak, że ono nie jest złe, ono nie jest dobre, ono po prostu jest i teraz tak naprawdę ode mnie zależy, co ja z nim zrobię.

I: To, co najwięcej można wyciągnąć z każdego przekonania to, że ono po prostu jest i co mogę z nim zrobić. Gdybyśmy teraz były w procesie coachingowym, to ja bym Ciebie zapytała: “Co ty z tym przekonaniem byś mogła zrobić? Co to, że biznes jest trudny, że takie przekonanie masz, daje Ci dobrego?
K: Chyba daje mi taką uważność, bo skoro coś jest trudne, to muszę mu poświęcić czas.

I: I uwaga, super. To jest bardzo ważna rzecz, że to przekonanie sprawia, że czujesz się uważniejsza na swoje działanie. Drugie pytanie, które jak coach bym Ci zadała, to było takie: “Co tracisz, w związku z tym przekonaniem? Co ono Ci odbiera?”

K: Oj tutaj jest bardzo łatwo odpowiedzieć. Ono mi odbiera lekkość i radość.

I: I to są bardzo ważne straty, które w związku z tym masz. Teraz dochodzimy do takiego mojego kluczowego momentu, takiego pytania, które możemy sobie postawić w dalszej kolejności, które brzmi mianowicie: “To co ja mogę zrobić, żeby nadal mieć tę uważność i świadomość, że ja potrzebuję czasu, żeby ten biznes rozwinąć i równocześnie nie odbierało to lekkości i radości z działania?” I to jest taki moment, w którym dochodzimy do tego, że “okej, to przekonanie <biznes jest trudny> należałoby zmodyfikować”. Na przykład powiedzieć sobie: “Biznes jest trudny, ale mnie kręcą trudne rzeczy”. Albo na przykład: “Biznes jest trudny, ale daje mi radość”. I to jest ten moment, w którym zwykle, jak się przekonaniom w coachingu przyglądamy, czyli szukamy przeciwwagi dla nich. Co może być takim zdaniem, które będzie nam przypominało o tym, że każde przekonanie ma jasną i ciemną stronę, i co będzie tym zdaniem, które będzie mnie też kierowało na to, żeby mieć te jasne?
K: Moje jasne wynikają troszeczkę też z negatywnych. Bo dla mnie to jest trudne, ale daje mi wolność. Czyli nie muszę pracować na etacie.

I: Czyli na przykład: “Biznes jest trudny. Uczę się go dla wolności. Przełamuję te trudności dla wolności”. Czy: “Znajduję swoją ścieżkę w sposób uważny po to, żeby pielęgnować wolność, która jest dla mnie ważna”. Czasami tak jest, że mniej cenimy rzeczy, które przychodzą nam z łatwością. To też jest ważne przekonanie. które może sprawiać, że mniej widzimy rzeczy, które przychodzą z łatwością. A u Ciebie ja słyszę, że wolność jest dla Ciebie ważna i wchodzisz w ten biznes, mimo że on jest trudny, bo potrzebujesz tej wolności. Ja bym miała ochotę jeszcze zmierzyć się z tym słówkiem “trudny”, bo ono może być blokujące. Wiesz, jakbyśmy pracowały coachingowo, to byśmy sprawdziły na ile słowo “trudne” działa. Ale rozumiem, że to, co bierzesz z naszej dzisiejszej rozmowy, to jest (sprawdzam i powiedz, czy to jest tak), że może nawet i ten biznes jest trudny, ale i tak w niego wchodzisz, bo kryją się pod nim możliwości, które są na ten moment ważne.

K: Tak, tak, ale to decyzja została podjęta; klamka zapadła.

I: Z tego, co ty mówisz, to brzmi to tak, że przeszłyśmy od przekonania, że biznes jest trudny do czegoś, co jest dużo bardziej nośne i dużo bardziej wspierające, że dla Ciebie wolność jest ważna, więc wchodzisz w biznes, mimo że nie wszystko jeszcze o nim wiesz.

K: Okej, a jest to możliwe, żeby wiedzieć wszystko?
I: Właśnie! I na tym polega moc tego, że nikt nie wie – Chuck Norris podobno wie wszystko, bo przeczytał cały internet, w dwie strony – ale jak przejdziesz od przeko

nania “biznes jest trudny”, jak przejdziesz do przekonania “nie wiem wszystkiego o biznesie”, to Ci się nagle okazuje: “no przecież to jest oczywiste, że nie wiem wszystkiego o biznesie, nikt nie wie wszystkiego o biznesie”. I to zrzuca to, co odbierało tę lekkość. Że “okej, ja nic nie wiem, zupełnie tak samo jak Richard Branson, który miał 800 biznesów”. Przestajemy się kurczyć, myśląc sobie “Jezus, jakie to jest trudne, ja nic nie wiem”, do tego, że przechodzimy do: “Okej, nie wiem wszystkiego”. Dla mnie to jest zmiana jakościowa w nastawieniu i w myśleniu. Nie wiem, jak Ty, jak słuchacze, sprawdźcie ze sobą.

K: Ale nie tylko sprawdźcie ze sobą, ale też dajcie znać.

I: Absolutnie.

K: I w komentarzach, ale też myślę, Iza, że tu jest moment, żebyś podała swojego maila.

I: Serdecznie zapraszam do dzielenia się tym, co z tego podcastu wynosicie, co Wam brakuje, co byście chcieli więcej. iza@jestembogata.pl albo poprzez facebookowy messenger jestembogata.pl

K: Zapraszamy Was serdecznie, zapraszamy też na kolejny odcinek. Jeszcze będziemy dyskutować o czym on będzie.

I: Okej, do usłyszenia, dziękuję bardzo.

K: Dzięki, do usłyszenia.

Twój tytuł idzie tutaj

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

K: Cześć, witam Was serdecznie w podcaście Empatycznie o pieniądzach. Jest ze mną Iza Kaźmierczak. Cześć, Izo.

I: Dzień dobry. Cześć.

K: Iza jest coachem, jest trenerem empatycznej komunikacji i rozmawiamy wspólnie o pieniądzach Ja nazywam się Katarzyna Błaszczyk i jestem dziennikarką. W tym odcinku pogadamy o tym, dlaczego biznes jest trudny. A właściwie o tym moim przekonaniu, bo okazuje się, że mam takie przekonanie, że biznes jest trudny.

I: Podejrzewam, że jest to przekonanie, które Ci pomaga zacząć działanie w nowym obszarze. Bo to, że “biznes jest trudny”, ja słyszę pod tym jakąś obawę. Nie wiem, jak to działa, nie wiem, czego się mogę spodziewać, nie wiem, jak to będzie. I to powiedzenie, podejrzewam, ściąga Cię do tego, żeby działać z ostrożnością i sprawdzać ze sobą, co się udaje, co się nie udaje i co ja chcę zrobić. I to jest ta dobra strona tego przekonania. To, co możesz zrobić z nim jeszcze lepiej, to sprawdzać ze sobą, w czym konkretnie widzisz trudność? W jakim aspekcie biznesu? Co jest dla Ciebie nowe?

K: A sprowadzając to do tych naszych rozmów o pieniądzach, no bo wiadomo: nowy biznes to jest nadzieja na nowe pieniądze.

I: Zdecydowanie. Jak również to jest niepewność, skąd, jak i czy ja się do tego nadaję, czy to moja bajka, czy ja mogę tutaj działać. I w momencie, w którym sobie powiesz właśnie: “To jest trudne”, to z jednej strony uruchamia to w Tobie ostrożność, żebyś poszukała, zatrzymała się, działała właśnie spokojnie i sprawdzała ze sobą. Ale z drugiej strony to Cię może przytłaczać, bo możesz dojść do wniosku, że to nie jest dla Ciebie.

K: A to jest złe, że dojdę do takiego wniosku?
I: Znaczy, jeżeli dojdziesz do wniosku na podstawie tego przekonania, to może się okazać, że straciłaś jakiś potencjał, jakąś możliwość. Nie wykorzystałaś, nie zrobiłaś czegoś. Jeżeli dojdziesz do wniosku, będąc w kontakcie ze sobą i z tym, co się dzieje, i sprawdzisz, że rzeczywiście, w tym biznesie panują takie zasady, których ja z poziomu wartości nie jestem w stanie zaakceptować, to okej, ja nie chcę w to iść. Ale jeżeli sobie powiesz: “Biznes jest trudny, więc ja już nigdy za nic i za żadne skarby do biznesu nie wchodzę”, to ja widzę w tym jakąś stratę, niewykorzystany potencjał, który płynie z tego, że prawdopodobnie nie cały biznes jest trudny, tylko jakiś obszar sprawia Tobie trudność. A w jakimś innym obszarze możesz się czuć całkiem swobodna, całkiem doświadczona, i całkiem pełna jakichś mocy czy umiejętności. Stąd właśnie wartość z tego, żeby być w kontakcie z tym przekonaniem, być w kontakcie ze sobą i sprawdzać, w czym konkretnie ja widzę trudność. W jakim aspekcie biznesu? Czego się boję?
K: No właśnie, porozmawiajmy o tym, bo w końcu jest to podcast dla osób, które zaczynają swój biznes. W jaki sposób powinnam się przyjrzeć, i każda z nas powinna się przyjrzeć, tym swoim obawom?

I: W pierwszej kolejności należy sobie uświadomić, co mną kieruje w tym biznesie. Jeżeli odkryjesz w sobie, że to przekonanie, które Ciebie prowadzi to, że “biznes jest trudny” albo że “ja nie mam wystarczających kompetencji, żeby biznes prowadzić”, to kolejnym krokiem jest zadanie sobie pytania: “Okej, co konkretnie jest takiego trudnego?”” albo “Jakich kompetencji mi brakuje, żeby ten biznes prowadzić?”. Bo w momencie, kiedy to mamy, możemy powiedzieć sobie: “Okej, to ja nie wiem, w jaki sposób pozyskiwać klientów”. Albo: “Nie wiem, gdzie są ci klienci”, “Ja nie wiem, jak wyceniać moje produkty”. To już jest bardzo konkretna wiedza, która gdzieś można zdobyć. Jak już wiem, że to jest ten wątek, którego mi brakuje, to mogę zapytać siebie: “Gdzie ja się mogę tych rzeczy dowiedzieć?” I wtedy zaczynasz działać tak, że robisz pierwszy krok. Mówisz: “Okej, pierwszy mój krok to jest taki, że ja się potrzebuję dowiedzieć, kim jest mój klient?” I znowu, może Ci się otworzyć czarna dziura: “Ale ja nie mam pojęcia, kim jest mój klient!”. Okej. To z kim ja bym najbardziej chciała pracować? Odpowiedzią na to pytanie może być na przykład jakaś grupa klientów, która mnie najbardziej pociąga, która mi się wydaje najbardziej atrakcyjna, Albo grupa ludzi albo jakiś człowiek, z którym do tej pory mi się najlepiej pracowało. I wtedy identyfikujesz sobie konkretne rzeczy i rozjaśniasz ten obszar, tuż przed Tobą, i wtedy jest łatwiej działać. Bo konstruujesz ofertę wtedy dla człowieka, który w jakiś sposób jest Ci bliski, w jakiś sposób jest Ci znany. To oczywiście będzie eksperyment, bo się wtedy każe, czy ta osoba potrzebuje tego, co ty masz, jest w stanie zapłacić tyle, ile ty za to chcesz. Ale to wszystko są drobne kroczki, które można zweryfikować i sprawić, że masz coraz więcej wiedzy i możesz podejmować kolejne kroki.

K: Ja mam zawsze tutaj takie pytanie: jak długo można nie zarabiać w biznesie?
I: Na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć. Wypuszczasz jakiś pierwszy produkt. Określasz: “Okej, to ja chcę mieć taką ofertę i chciałabym pozyskać pięciu klientów w ciągu dwóch miesięcy”. Jak ci się to uda, to sprawdzasz, co się udało, w jaki sposób tych klientów pozyskałaś, kim ci ludzie są i na ile odpowiada Twoim założeniom, które wcześniej miałaś, a na ile nie. I to jest ważne pytanie: co mogłabym zrobić lepiej, co mogłabym zrobić inaczej kolejny raz? I to daje Ci pewną elastyczność, że nie rozpatrujesz sytuacji jako zerojedynkowej: udało/nie udało się, sukces/porażka, tylko masz pewną elastyczność i możesz się gdzieś znaleźć pomiędzy tymi dwoma punktami. Pomiędzy sukcesem i porażką, i to pozwala Ci pozwala potraktować te ewentualne porażki albo niedociągnięcia jako lekcje. Co wyposaża Cię w zasoby, żeby robić kolejne kroki.

K: Ja do tej pory miałam za zadanie robić jak najlepsze produkcje audio. I ja zawsze chciałabym robić jak najlepsze produkcje audio. A Ty mi tutaj mówisz, uprawiasz taką minimalność. I mnie się to od razu kojarzy: ale jak to, mam coś robić na pół gwizdka?
I: Po to, żeby się rozwijać. Po to, żeby zarabiać. Więc jeżeli prowadzisz biznes przez dłuższy czas i nie zarabiasz, to oznacza, że albo masz gdzieś błąd w myśleniu biznesowym, albo sama się oszukujesz, że to nie jest biznes, tylko to jest hobby. I nie ma w tym nic złego, żeby robić fajne rzeczy, nazywać to produktem, a swoich klientów nazywać klientami i na tym nie zarabiać, tylko trzeba mieć jasność, że to nie jest biznes, tylko może być hobby. Jak wchodzisz na początek, to masz fazę testów i zakładasz, że na jakiś czas w ten biznes inwestujesz. I to jest pytanie, które każdy z zaczynających powinien zadać sobie sam: jak długo ja chcę inwestować? I kiedy ja bym chciała wyjść na zero?

I to, co mi się najbardziej podoba, szczególnie, kiedy się zaczyna, to sprawdzić minimalną wartość, jaką ty klientowi dostarczasz, za którą on byłby gotów zapłacić. I to jest ten moment testów, kiedy Ty się spotykasz z tym klientem i następuje ta wymiana. Jak to będziesz miała, to wtedy możesz pomyśleć: “Okej, to jak ja tego mogę mieć więcej?” Albo: “Co ja jeszcze mogę mieć?”

K: Ale co to znaczy minimalna oferta tutaj?
I: Taki termin zapożyczony ze sposobu myślenia startupowców, oferta, którą oni możliwie niedużą inwestycją mogą stworzyć jakiś produkt, który będzie atrakcyjny dla klienta, żeby ściągnął pieniądze od tego klienta dla nich. Co zasili biznes, w którym oni będą mogli rozwijać kolejne funkcje, kolejne cechy dodawać do produktu cy do usługi. Więc na przykład, jak myślisz tym, żeby twoją ofertą było tworzenie podcastów dla ludzi, to co może być taką minimalną wartością, za którą klient będzie mógł już zapłacić, dla którego to już będzie coś. Może to sam wywiad przeprowadzony, może coś więcej. I to możesz przetestować i sprawdzić, ile ludzie są za to gotowi zapłacić. W kolejnym kroku będziesz się mogła zastanowić: “Okej, to ile ci sami ludzie byliby skłonni zapłacić za coś, co będzie dla nich oczkiem wyżej?” Ja jako Twój klient pojęcia nie mam, co to znaczy najlepsza produkcja audio w Twojej strefie geniuszu, bo ja nie mam do niej dostępu. W momencie, kiedy Ty przyjdziesz do mnie: “Słuchaj, chcesz zrobić podcast?” i mi powiesz jeszcze, bo być może tego nie wiem, jaką wartość ma podcast dla prowadzenia mojej praktyki coachowej. I mi powiesz: “Poprowadzę z Tobą rozmowę i ogarnę Ci to tak, że dostaniesz link, który będziesz mogła gdzieś rozpropagować”. To ja mówię: “Super, to jest dla mnie najlepsze rozwiązanie”. Ono ma jakąś część wspólną z tym, co Ty potrafisz robić, podejrzewam, że wykorzystuje, nie wiem, pięć procent Twojego geniuszu, może dziesięć. Na ten moment to jest dla mnie wystarczające. I teraz Ty się musisz zastanowić (Ty jako usługodawca), czy dla Ciebie to jest atrakcyjne, to, co ja chcę, czy ja jestem dla Ciebie dobrym klientem. Bo możesz sobie pomyśleć: nie no, takie wykorzystanie pięciu procent mojego geniuszu nie satysfakcjonuje mnie. I to też będzie dobra wiadomość dla Ciebie, bo możesz sobie pomyśleć: “Okej, czyli klienci tacy jak Iza mają potencjał i oni są skłonni przyjąć taki produkt za takie pieniądze, ale mnie to nie satysfakcjonuje. Ale kto będzie lepszym klientem niż taka Iza?” Jak Ci to brzmi?
K: Piękne, szczególnie podoba mi się to, że jakiś mam geniusz.

I: Jestem przekonana, że każdy z nas ma taką sferę, w której czuje się, że jest jak ryba w wodzie. I ta strefa geniuszu to jest ta woda, w której każdy z nas funkcjonuje. Nie każdy daje sobie prawo, by przyznać czy w ogóle zauważyć, że coś takiego jest, i nie każdy daje sobie prawo do tego, żeby to nazwać geniuszem. I ja to używam celowo i świadomie, bo to tak trochę poszerza nam wyobraźnię. Ja zresztą pracuję często coachingowo na talentach Gallupa. Tam jest takie założenie, że każdy z nas ma pięć takich talentów, z których najczęściej korzysta. Każdy z nas ma 34 sposoby reagowania na rzeczywistość i sposoby myślenia. I u każdego inna piątka jest rozwinięta i najczęściej używana. I w momencie, w którym się rozpozna tę pierwszą piątkę swoich talentów i się z niej korzysta, można te talenty rozwijać w nieskończoność i nie trzeba się wtedy koncentrować na słabych naszych stronach. Ja mam na przykład tak, że nieraz jak się spotykamy z jakimiś nowymi ludźmi, to też fajnie widać przez kontrast, jak z moim mężem gdzieś idziemy, poznajemy jakichś ludzi, to ja szybko po pierwszym spotkaniu, po tym jak sobie opowiadamy, jak było na tym spotkaniu, to ja mówię mężowi: “A, wiesz, bo jej to się przydarzyło coś takiego i ona zrobiła tak”. I on zawsze ma takie oczy jak pięć złotych: “A skąd ty to wszystko wiesz? Rozmawiałaś z nią przez piętnaście minut”. Ja mam umiejętność wchodzenia w takie pogłębione rozmowy bardzo łatwo, w jakiś sposób ludzie się przy mnie otwierają. Ale dla mojego męża to było wyraźnie inne niż on miał coś naturalnego, bo on tak łatwo nie wchodził w takie relacyjne sytuacje. I potem jak sobie zrobiłam test Gallupa, to się okazało, że u mnie jest bardzo dużo talentów w obszarach budowania relacji, których mój mąż nie posiada. W związku z tym ta wrzutka taka: “Ale jak ty to robisz, że ty po tak krótkim czasie dostajesz tyle informacji” mówiła coś o mojej umiejętności. Z reguły to jest tak, że o tych naszych talentach też dobrze nam nasi partnerzy mówią, szczególnie w takich dyskomfortowych sytuacjach, bo wszystkie takie komunikaty właśnie bardzo często od mojego męża słyszałam: “Bo ty to jesteś taka relacyjna”. W sytuacji, w której ja to słyszałam, to było z reguły tak, że “o matko, no to co, to ja teraz muszę być inna. Teraz sobie zrobię listę celów i będę sobie odhaczać kolejne cele”. I jak udało mi się tę listę zrobić, to już przy pierwszym odhaczeniu, to się okazywało, że miałam tutaj ból taki, że ja tak nie mogę. To też mi pokazywało jakiś mój sposób działania, który jest bliski jakiejś mojej strefie geniuszu. Mój mąż ma w swoich talentach dużo mniej talentów relacyjnych, a dużo więcej z obszaru wykonywania. Dla niego zrobienie sobie listy rzeczy do zrobienia i stopniowe odhaczanie, to jest jakby ktoś lał miód na jego serce, bo to go tak napędza i to go kręci. Jesteśmy inni, nie znaczy, że któreś jest gorsze lub lepsze, i też nie bez kozery się spotkaliśmy, nie, bo się nawzajem protezujemy czy uzupełniamy, można ładniej powiedzieć. Badając tę strefę geniuszu, warto jest sobie uruchomić swój radar na to, co ludzie o nas mówią, bo pod tym mogą się kryć informacje na nasz temat.

K: Bardzo mi się podoba, że wyciągnęłaś taką sprawę: zwróć uwagę na to, co ludzie o Tobie mówią w momentach, kiedy są wściekli? Ja na przykład, to jest zawsze, że koronny argument u nas to to, że ja jestem emocjonalna i reaguję na wszystko emocjami, najczęściej negatywnymi, to znaczy, to jest zarzucane mi. I tak słuchając sobie Ciebie, pomyślałam “wow, wyrażanie negatywnych emocji może to jest mój talent, tak naprawdę”.

I: Z pewnością można to wykorzystać. Bo nie jest niczym złym mieć kontakt z emocjami, nawet tymi, które powszechnie się nazywa nieprzyjemnymi albo negatywnymi, ja wolę określenie niekomfortowe. Nie jest niczym złym wyrażanie, nawet niekomfortowych emocji i uzewnętrznianie ich. Pytanie tylko, w jaki sposób to robimy i kogo traktujemy jako przyczynę, kogo czy co, traktujemy jako przyczynę tych emocji. Ale myślę, że to jest temat na zupełnie inny odcinek. Myślę, że niczym złym jest powiedzenie “ha, taka jestem wściekła, zostawcie mnie w spokoju”, a czym innym “bo ty mnie tak wkurzyłaś” czy “bo ty mnie tak wkurzyłeś”. Gdybyśmy sobie po tym usiadły i pomyślały o tym: “No dobra, to co ja w tej kłótni usłyszałam i jakie tam mogły być skarby?”, i już na spokojnie rozpakować to “bo ty jesteś taka relacyjna”, “bo jesteś taka emocjonalna”, zobaczyć, co jest pod tym, to się mogę dowiedzieć wtedy o sobie. Zobaczyć, że, okej, moim talentem jest budowanie relacji, jakimś Twoim talentem jest wyrażanie emocji, to co ja w związku z tym mogę zrobić?

Czyli znowu, wracając do biznesu, jeżeli myślisz sobie “biznes jest trudny, a ja jestem emocjonalna i szybko wpadam, na przykład, w panikę”, to co ja mogę zrobić, żeby tej panice zapobiec? Znowu, to są konkretne działania: “porozmawiam z kimś, jakie tutaj widzi szanse”, “poproszę kogoś o wsparcie” czy “wypracuję tutaj sobie jakiekolwiek działania, które mnie wesprą w tym, że jak poczuję lęk, to żeby on się szybko nie przerodził w panikę”. Z drugiej strony jak usłyszę, że jestem emocjonalna, mi jest łatwo o emocje, to może będę szukała ludzi, dla których jest o te emocje równie łatwo, może dobrze będzie mi się z nimi rozmawiało. A może wprost przeciwnie; na zasadzie uzupełniania się poszukam ludzi, którym o emocje jest trudno. Ważnym jest, szczególnie w kontekście tego przekonania “biznes jest trudny”, żeby pamiętać, że my tę swoją strefę geniuszu mamy. Czy ją chcemy nazwać tak czy inaczej, czy chcemy o niej pamiętać, czy nie, to my ją znamy. I to, co robiliśmy do tej pory, zanim zmieniliśmy działalność, sferę, obszar działalności, to te umiejętności, które wypracowaliśmy wcześniej, możemy wykorzystać tutaj. Jest tylko jedno pytanie: jak to zrobić? Jeżeli to pytanie zadamy sobie z chęcią odpowiedzi, nie jako pytanie retoryczne ani nośnik emocji, to z tego pytania możemy wyciągnąć sporo informacji. Bo możemy otworzyć się na to, żeby znaleźć sposób.

K: No właśnie, ale kto ma tej odpowiedzi nam udzielić?
I: Ty sama. Dobrym źródłem znajdowania informacji jest praca coachingowa, bo coach zadaje nam pytanie, które czasami nie przyszły by nam same do głowy; po prostu dlatego, że taką naczelną cechą naszego umysłu jest utrzymywanie status quo, a niektóre pytania osoby z zewnątrz, tak jak takie komentarze, które słyszymy w konflikcie, wytrącają nas z jakiejś takiej wydeptanej ścieżki i otwierają nas na nowe. Jeżeli się nie zdecydujemy na to, żeby pracować z coachem, bo to wiadomo, też jest decyzja, którą trzeba podjąć, ale jest fajnie mieć w swoim otoczeniu ludzi, którzy nam takim wsparciem mogą służyć. Na przykład ludzie, którzy nas inspirują. Myślę sobie: biznes jest trudny. A co by powiedział ktoś, kto otworzył siedemnaście nowych biznesów? Fajnie jest czytać nawet jakieś życiorysy, różne historie, które ludzie opowiadają, wiadomo, że to jest narracja i prawda może być w przyjazny sposób pokazana, ale jak się to potraktuje jako inspirację, to wtedy można sporo dobrego dla siebie wyciągnąć.

www.jestembogata.pl

K: Jak jeszcze myślisz o tym przekonaniu moim “biznes jest trudny”, co jeszcze można z niego wyciągnąć? Bo widać, że to jest tak, że ono nie jest złe, ono nie jest dobre, ono po prostu jest i teraz tak naprawdę ode mnie zależy, co ja z nim zrobię.

I: To, co najwięcej można wyciągnąć z każdego przekonania to, że ono po prostu jest i co mogę z nim zrobić. Gdybyśmy teraz były w procesie coachingowym, to ja bym Ciebie zapytała: “Co ty z tym przekonaniem byś mogła zrobić? Co to, że biznes jest trudny, że takie przekonanie masz, daje Ci dobrego?
K: Chyba daje mi taką uważność, bo skoro coś jest trudne, to muszę mu poświęcić czas.

I: I uwaga, super. To jest bardzo ważna rzecz, że to przekonanie sprawia, że czujesz się uważniejsza na swoje działanie. Drugie pytanie, które jak coach bym Ci zadała, to było takie: “Co tracisz, w związku z tym przekonaniem? Co ono Ci odbiera?”

K: Oj tutaj jest bardzo łatwo odpowiedzieć. Ono mi odbiera lekkość i radość.

I: I to są bardzo ważne straty, które w związku z tym masz. Teraz dochodzimy do takiego mojego kluczowego momentu, takiego pytania, które możemy sobie postawić w dalszej kolejności, które brzmi mianowicie: “To co ja mogę zrobić, żeby nadal mieć tę uważność i świadomość, że ja potrzebuję czasu, żeby ten biznes rozwinąć i równocześnie nie odbierało to lekkości i radości z działania?” I to jest taki moment, w którym dochodzimy do tego, że “okej, to przekonanie <biznes jest trudny> należałoby zmodyfikować”. Na przykład powiedzieć sobie: “Biznes jest trudny, ale mnie kręcą trudne rzeczy”. Albo na przykład: “Biznes jest trudny, ale daje mi radość”. I to jest ten moment, w którym zwykle, jak się przekonaniom w coachingu przyglądamy, czyli szukamy przeciwwagi dla nich. Co może być takim zdaniem, które będzie nam przypominało o tym, że każde przekonanie ma jasną i ciemną stronę, i co będzie tym zdaniem, które będzie mnie też kierowało na to, żeby mieć te jasne?
K: Moje jasne wynikają troszeczkę też z negatywnych. Bo dla mnie to jest trudne, ale daje mi wolność. Czyli nie muszę pracować na etacie.

I: Czyli na przykład: “Biznes jest trudny. Uczę się go dla wolności. Przełamuję te trudności dla wolności”. Czy: “Znajduję swoją ścieżkę w sposób uważny po to, żeby pielęgnować wolność, która jest dla mnie ważna”. Czasami tak jest, że mniej cenimy rzeczy, które przychodzą nam z łatwością. To też jest ważne przekonanie. które może sprawiać, że mniej widzimy rzeczy, które przychodzą z łatwością. A u Ciebie ja słyszę, że wolność jest dla Ciebie ważna i wchodzisz w ten biznes, mimo że on jest trudny, bo potrzebujesz tej wolności. Ja bym miała ochotę jeszcze zmierzyć się z tym słówkiem “trudny”, bo ono może być blokujące. Wiesz, jakbyśmy pracowały coachingowo, to byśmy sprawdziły na ile słowo “trudne” działa. Ale rozumiem, że to, co bierzesz z naszej dzisiejszej rozmowy, to jest (sprawdzam i powiedz, czy to jest tak), że może nawet i ten biznes jest trudny, ale i tak w niego wchodzisz, bo kryją się pod nim możliwości, które są na ten moment ważne.

K: Tak, tak, ale to decyzja została podjęta; klamka zapadła.

I: Z tego, co ty mówisz, to brzmi to tak, że przeszłyśmy od przekonania, że biznes jest trudny do czegoś, co jest dużo bardziej nośne i dużo bardziej wspierające, że dla Ciebie wolność jest ważna, więc wchodzisz w biznes, mimo że nie wszystko jeszcze o nim wiesz.

K: Okej, a jest to możliwe, żeby wiedzieć wszystko?
I: Właśnie! I na tym polega moc tego, że nikt nie wie – Chuck Norris podobno wie wszystko, bo przeczytał cały internet, w dwie strony – ale jak przejdziesz od przeko

nania “biznes jest trudny”, jak przejdziesz do przekonania “nie wiem wszystkiego o biznesie”, to Ci się nagle okazuje: “no przecież to jest oczywiste, że nie wiem wszystkiego o biznesie, nikt nie wie wszystkiego o biznesie”. I to zrzuca to, co odbierało tę lekkość. Że “okej, ja nic nie wiem, zupełnie tak samo jak Richard Branson, który miał 800 biznesów”. Przestajemy się kurczyć, myśląc sobie “Jezus, jakie to jest trudne, ja nic nie wiem”, do tego, że przechodzimy do: “Okej, nie wiem wszystkiego”. Dla mnie to jest zmiana jakościowa w nastawieniu i w myśleniu. Nie wiem, jak Ty, jak słuchacze, sprawdźcie ze sobą.

K: Ale nie tylko sprawdźcie ze sobą, ale też dajcie znać.

I: Absolutnie.

K: I w komentarzach, ale też myślę, Iza, że tu jest moment, żebyś podała swojego maila.

I: Serdecznie zapraszam do dzielenia się tym, co z tego podcastu wynosicie, co Wam brakuje, co byście chcieli więcej. iza@jestembogata.pl albo poprzez facebookowy messenger jestembogata.pl

K: Zapraszamy Was serdecznie, zapraszamy też na kolejny odcinek. Jeszcze będziemy dyskutować o czym on będzie.

I: Okej, do usłyszenia, dziękuję bardzo.

K: Dzięki, do usłyszenia.