Te okropne pieniądze - Jestem bogata | Iza Kaźmierczak & Ewa Tyralik

Swojego czasu przyszło do mnie pytanie o moje codzienne nawyki, które pomagają mi dbać o pieniądze.

Moja Strusia część zadrżała z niepokoju. Byłam w kropce.

Nawyki? Pieniądze? CODZIENNE?

Przecież nie po to się pieniądze ma, żeby się nimi zajmować.

I to jeszcze codziennie. Wydawać, ok, ale żeby dbać?

W letnim wyzwaniu Większy portfel mniejszy brzuch, które właśnie trwa przyglądamy się właśnie nawykom. I jedna z uczestniczek bardzo celnie ujęła, że dla niej pieniądze to taki chłopak na telefon. Interesuje się nim, gdy potrzebny. A jak zrobi swoje, może odejść.

Dużo w tym stwierdzeniu treści. Bo określenie ‚chłopak na telefon’, od razu ustawia relację w kontekście uznania, szacunku, wzajemności, zaufania i tysiąca innych wartości.

Z pozoru takie ustawienie relacji daje nam władzę i pozwala kontrolować sytuację.

BO zajmujemy się tym, co ważne. A pieniądze? Mają całe mnóstwo skojarzeń, ale czy jest w nich ważność?

Może mam skrzywioną percepcję, ale wśród wielu kobiet, z którymi na temat pieniędzy rozmawiam, tylko jedna przyznała, że pieniądze przychodzą do niej, kiedy potrzebuje. I że nie ma w związku z tym napięcia i nie musi się nimi zajmować na co dzień. Jej rytm pieniędzy nazwałabym kangurzym: co jakiś czas skok (po pieniądze), a potem chwila oddechu.

Ale i ona tę relację określała jako przyjacielską. Pieniądze były dla niej przyjacielem – takim sprawdzonym, z którym zjadła beczkę soli. I nawet jeśli teraz bardziej zdystansowanym, to jednak takim, na którego może liczyć. Do którego może zadzwonić po pomoc, wsparcie i uwagę tę pomoc, wsparcie i uwagę dostanie.

Traktowanie pieniędzy jak chłopaka na telefon paradoksalnie sprawia, że oddajemy im nad sobą kontrolę.

Bo jeśli ich potrzebujemy, a one nie przychodzą (może mają lepszych, lepiej płacących klientów?) fundujemy sobie kłopoty. Zaczynamy za tymi pieniędzmi gonić. Pojawia się napięcie, niepokój, czasem lęk czy nawet panika. Bo przecież pieniędzy potrzebujemy na co dzień. Żeby jeść, bawić się, uczyć, dzielić. Żeby mieć to, co dla nas ważne. Żyć.

Kiedy pieniądze zaczynają rządzić nami, często zdarza się, że pakujemy się w różne niewygodne sytuacje: toksyczne związki, zależności, prace, których nie znosimy, towarzystwo, które nas nudzi, albo wręcz brzydzi.

Zaczynamy podążać za tym, co mówią nam ludzie, przed którymi powinnyśmy się chronić, żyjemy, rezygnując z naszego potencjału i podążania za tym, po co pojawiłyśmy się na tym świecie.

Tracimy ważną część siebie. Tracimy dostęp do własnej mocy.

Żeby jeść, bawić się, uczyć, dzielić. Żeby mieć to, co dla nas ważne. Żyć.

A gdyby tak przyznać, że pieniądze są ważne? Tak samo jak inne wartości?

A gdyby tak potraktować pieniądze jak przyjaciela? Zaufanego podwładnego?

Docenić je? Podziękować za to, co wnoszą w nasze życie? Poświęcić im trochę uwagi?

To nic, że nie wiesz jak, że nie umiesz, że brzmi Ci dziwnie.

Wszystkiego się dowiesz, nauczysz, oswoisz. Małymi krokami. Gdy tylko zdecydujesz, że chcesz.

Na początek proponuję praktykę wdzięczności. Za wszystko co masz, dostajesz, co Ci się przydarzyło, za wszystkich ludzi, których spotykasz.

Wypisz 50 rzeczy, za które jesteś wdzięczna dziś.

A jeśli Ci trudno nawet o tym pomyśleć, jeśli masz opór w zajmowaniu się pieniędzmi, zacznij od tego oporu. Porozmawiaj z kimś, kto Cię rozumie, komu możesz zaufać. Sprawdź, jak to jest u niej/niego. Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy w związku z tym oporem czy pieniędzmi. Poświęć trochę uwagi, rozwiązania przychodzą, gdy mamy na nie miejsce.

Nie zostawiaj tego na telefon.

Nie oddawaj swojej mocy.

Nie warto.


A może Twoja relacja z pieniędzmi jest inna? Napisz nam, jaka jest, albo jaka chciałabyś, żeby była. W komentarzu poniżej albo w mailu na info@jestembogata.pl