Rok 2016 powoli odchodzi. Czy będę za nim tęsknić? Z jednej strony przyniósł wiele trudnych i ważnych dla nas wszystkich doświadczeń, które zmieniają świat w miejsce, którego uczę się na nowo i które nie pozwala mi chować głowy w piasek, bo to nie moja sprawa. Przeraża mnie tragedia w Aleppo, bolą zachowania plemienne, dzielące ludzi na naszych i obcych, którym trzeba wlać, smuci reforma oświaty, żal mi Trójki, smutno mi się robi od tego wyliczania.
Z drugiej – mam nadzieję, że uda nam się usiąść przy wigilijnym stole w składzie takim, jak w zeszłym roku – bezcenny prezent od losu. Spełniłam marzenie, które miało ponad 25 lat – wydałam książkę, poradnik dla tych, którzy mają w życiu kogoś, z kim bardzo chcą się dogadać, a czasem im nie wychodzi. W dodatku dałam sobie rok na sprzedaż pierwszego nakładu, a nie minęły trzy miesiące i w magazynie zostało 35 sztuk. Jeszcze w grudniu robię dodruk:-) Po raz pierwszy jako lokalny organizator przygotowywałam (myślę, że mogę się pochwalić, że z sukcesem) warszawską edycję rozwojowego festiwalu dla kobiet PROGRESSteron i zorganizowałam przy tej okazji pierwszą konferencję o pieniądzach KOBIETY DO KASY. Moja pasja, wspólna z misją Izy – pomagać kobietom dogadywać się z pieniędzmi i mieć ich do dyspozycji więcej, przerodziła się w tym roku w dwie edycje odświeżonego kursu SPA dla pieniędzy, warsztaty i spotkania na żywo, godziny spędzone na wspieraniu klientek oraz fajne dotarcie do mediów, dzięki którym mogłyśmy rozmawiać o kobietach i pieniądzach między innymi w Wysokich Obcasach.
Przyglądając się mijającemu rokowi na Twoich oczach, zastanawiałam się, co mogłoby stać się podsumowaniem, które będzie lekcją nie tylko dla mnie, ale taką, z której i Ty możesz skorzystać. No i pomyślałam, że podzielę się z Tobą dziesięcioma skuchami, które najczęściej obserwowałam w tym roku, a które powodują, że mamy mniej kasy niżbyśmy chciały i na to zasługiwały. Niektóre są moje własne, inne przytrafiły się moim klientkom i mam od nich zielone światło, aby wymienić je tutaj ku przestrodze:-) Ciekawi Cię nasza lista?
Oto 10 błędów w temacie pieniędzy, przez które mamy kasy mniej niż na to zasługujemy:
1. Niedocenianie siebie i tego, co wnosisz w życie innych – jako pracownica czy przedsiębiorczyni, żona czy partnerka, mama, obywatelka. Plaga narodowa!
2. Zapominanie o ostrzeniu piły. Na maksa zajęte „piłowaniem” (osiąganiem rezultatów) zaniedbujemy dbanie o tę piłę, czyli o nas samych. Ciele i jego potrzebach, zdrowiu, przyjaźniach, dobrych książkach, fajnych filmach, rozwoju i kontakcie z tym, co jest dla nas w życiu ważne.
3. Wiara w to, że niezajmowanie się pieniędzmi uchroni mnie przed zajmowaniem się pieniędzmi… No niestety nie:-(
4. Niebranie sobie do serca zasady, że sensem biznesu jest ZYSK. Co nie znaczy, że sensem Twojego życia musi być zysk. Mnie osobiście oddzielenie sensu życia od sensu działalności gospodarczej bardzo pomogło i za inspirację w tym temacie bardzo dziękuję Santi:-)
5. Niewiara w to, że dziewczyny umieją liczyć, co przekłada się na oddawanie kwestii finansowym komuś innemu albo nie zajmowanie się nią. Dziewczyny umieją liczyć i to całkiem dobrze! I to jest bardzo sexy!!!
6. Brak struktury. Ja też bardzo lubię pracować, jak to się mawia w moim zawodowym slangu – na procesie, czyli iść za tym, co przynosi życie. Ale od czasu, kiedy mój budżet oparłam o strukturę – zgodną z tym, co jest dla mnie ważne i dlaczego chce mi się co rano wstawać z łóżka, moja droga przez życie jest prostsza, mam więcej luzu, spokoju i .. stać mnie na większą spontaniczność.
7. Brak celu. I to takiego, który czujesz całą sobą, a nie mówisz bez przekonania „no trzeba mieć jakąś emeryturę”.
8. Wydawanie więcej niż przychodzi. Po prostu.
9. Bałagan w głowie na temat pieniędzy. A to przekonanie, że nie zasługuję, a to myśl, że nie nie da się pogodzić firmy i rodziny, a to przekaz z domu, że pieniądze są be. A to lęk przed utratą relacji (będą lubić moje pieniądze, a nie mnie), a to obawa, że się zaharuję na śmierć, jeśli będę chciała te pieniądze mieć. Czy tego chcemy, czy nie, w sprawach finansów kierują nami w dużej mierze nieświadome wzorce. No chyba, że zrobimy mentalne porządki:-)
10. Brak granic, który objawia się przez zbyt miękkie serce i nie możność odmówienia znajomemu zrobienia naszej pracy za darmo; robienie więcej niż się umówiliśmy; siedzenie po godzinach itd.
Dorzucisz jakąś z Twoich obserwacji?


4!
Niezły killer ta czwórka…
Bardzo cenne rady, zgadzam się z nimi w pełni. Szczególnie mnie poruszyła skucha nr 4, naprawdę wiele porządkuje! Dziękuję Tobie i Santi 🙂 przy okazji: gratulacje tak obfitego roku 🙂
Na zdrowie – niech posłuży rada 4. I bardzo dziękuję za gratulacje:-)
Bardzo ważne punkty i świetne podsumowanie. A drugą ogromną „plagą narodową” jest zdecydowanie punkt 2: zapominanie o troszczeniu się o siebie i swoje ciało (także od wewnątrz) REGULARNIE, a nie dopiero wtedy, gdy już padasz na twarz albo lądujesz u lekarza…
Dlatego cieszę się, że mindfulness staje się coraz popularniejsze.
Moja własna obserwacja – strach, że zabraknie kasy na życie, najgorzej gdy ten strach jest nieuzasadniony. Taki strach nie pozwala obiektywnie ocenić sytuacji, ustawia człowieka w poczuciu braku i kreuje kłopoty finansowe.
Tak, Sylwio, podpisuję się obiema rękami. Często strach pojawia się wtedy, gdy mamy spory bałagan w głowie na temat pieniędzy. I zupełnie nam nie służy.
Dziękuję Ewo za ten wpis :*
Ja jak tak sobie myślę, to mi się wydaje, że nie mam ograniczających przekonań, po czym szkoda mi pieniędzy na rozwój, bo się boję wyjść ze strefy komfortu i zasłaniam się kasą :p Na szczęście już coraz mniej jest takich sytuacji.
A wpis na czasie, bo właśnie 2017 to rok, w którym obiecałam sobie, że ogarnę nasz domowy budżet (którym zarządzam dopiero od roku) i będzie w nim miejsce na moje zachcianki 🙂
Dziewczyny dbajmy o siebie 🙂 Nawet nasi kochający mężczyźni nie dadzą nam szczęścia jeśli im nie powiemy czego pragniemy. Dajmy im szansę 🙂
Andzia Aneta życzę Ci roku pełnego dogadzania sobie na różnych frontach i cieszenia się sobą i tym, co wnosisz:-) I spokojnie czekam na dalszy rozwój sytuacji w Twoją wymarzoną stronę!
Dziękuję Kochana <3