Vrede znaczy spokój

Vrede znaczy spokój

Siedzę właśnie w nadmorskiej kafejce. Widok ze stolika wart milion dolarów, kawa kosztuje dwa euro. Dumam nad siłą nabywczą Polaków a siłą nabywczą Holendrów, z zarobkami kilkukrotnie wyższymi niż nasze i kawą tańszą niż w naszej stolicy. W powietrzu czuć bryzę i zapach pieniędzy. Jedno niesie ze sobą jakąś ożywczą obietnicę, drugie spokój.

Spokój. Pisze się go tutaj "vrede", co trochę śmieszy mojego wewnętrznego diablika, bo Holendrzy nie mają najlepszego PR-u wśród mieszkających tu Polaków, którzy ostrzegają mnie, że dla nas bywają wredni. Ale "vrede" wymawia się tu "frejde" - a to już kojarzy mi się z frajdą, radością, czymś fajnym. I rzeczywiście, nawet ci, którzy przyjechali i pracują na czarno, zarabiają najniższe stawki, niewiele rozumieją i w kontaktach nie jest im łatwo, mówią, że czują się tu spokojnie. "Poziom zero tu i poziom zero u nas to są zupełnie inne poziomy, proszę pani", opowiada mi spotkany na molo chłopak. "Z korzyścią dla tego tu. Mieszkam z dziewczyną, żyjemy jak ludzie, nawet do knajpy dość często idziemy", zamyśla się na chwilę. "Tylko wie pani, ich to te pieniądze psują. Jeśli tu ktoś pani pomoże, to raczej obcokrajowiec, jak my. Bo oni jak mogą, to nas wykorzystują, a płacić nie lubią, oj bardzo nie lubią. Tacy bogaci, a skąpi strasznie. Dla siebie też. Tu wszystkim rządzi kasa"...

Dwie strony tego samego medalu, pomyślałam. Kiedy nie ma kasy, nie da się o niej nie myśleć. Ale kiedy wydaje się, że od niej wszystko zależy, nieważne, ile się ma - też ciąży i ogranicza. Mayuri Onerheim, dyplomowana finansistka i mentorka duchowa, napisała w swojej książce "Pieniądze - duchowość - świadomość. Jak poznać i zrozumieć swoje osobiste relacje z pieniędzmi": "Nie możemy być naprawdę wolni, jeśli nasz stosunek do pieniędzy nie jest oparty na prawdzie, uczciwości i odpowiedzialności". I właśnie tutaj, w bogatej Holandii, mój ukochany cytat wrócił do mnie z pełną mocą.

A wraz z nim pytania Onerheim, które kilka lat temu zwiększyły moją świadomość na temat moich własnych relacji z pieniędzmi w codziennym życiu i, co mnie zaskoczyło, dały mi niezłego kopa do poznania siebie i ograniczeń, które sama na siebie nałożyłam - w aspekcie dużo szerszym niż same pieniądze.  Ta świadomość przełożyła się u mnie na poczucie wewnętrznej wolności, dzięki której pieniądze nie są już dla mnie miarą sukcesu czy wartości, ani środkiem do zdobycia uznania czy akceptacji, za to stały się dla mnie narzędziem pomagającym mi wyrażać siebie, moje potrzeby i to, co chcę wnosić do świata. I za to je kocham. Chętnie o nich rozmawiam. Troszczę się o nie. Potrafię zawalczyć jak lwica. Potrafię odpuścić. Interesuję się nimi. Oddaję im należne miejsce w moim życiu, a dzięki temu one przestały być stroną w wewnętrznym konflikcie mieć czy być.

Jakie to pytania? Zanim Ci je zadam, opowiem Ci jeszcze jedną holenderską historię. Wyjeżdżając do Hagi nie pomyślałam o tym, żeby książkę Onerheim zabrać ze sobą. I kiedy ten post zaczął mi chodzić w głowie, pomyślałam, że będę musiała go wpisać na listę pomysłów powakacyjnych, bo  cytaty trudno pisać z pamięci:-) Ponieważ jednak podobno nie ma przypadków, los zetknął mnie właśnie tutaj z Kasią właścicielką Wydawnictwa Świadome Życie, która przyniosła ze sobą na nasze spotkanie... książkę Onerheim.

Pamiętasz, "nie możemy być naprawdę wolni, jeśli nasz stosunek do pieniędzy nie jest oparty na prawdzie, uczciwości i odpowiedzialności". Jeśli i w Tobie ta myśl też gra, poświęć trochę czasu w wakacje na znalezienie swoich odpowiedzi na poniższe pytania. Uwielbiam je za to, że uświadomiły mi z całą mocą, że relacje z pieniędzmi to nie tylko rozkminy, ale i działanie.

1. Ile czasu, procentowo, poświęcasz codziennie pośrednio lub bezpośrednio pieniądzom, w takiej czy innej postaci?

2. Czy zdajesz sobie sprawę, w jakim stopniu doświadczenia związane z okresu dzieciństwa wpływają na twoje obecne decyzje finansowe?

3. Czy doświadczasz strachu i poczucia niedostatku w obszarach twojego życia związanych z pieniędzmi?

4. Czy wierzysz, że pieniądze wnoszą w twoje życie coś naprawdę wartościowego?

5. Jaki związek ma miłość z pieniędzmi?

6. Jaka jest twoja ogólna wiedza o finansach i o tym, jak zarządzać pieniędzmi?

Pozdrawiam Cię ciepło!

P.S. Podaję link do księgarni Kasi na wypadek, gdybyś chciała mieć tę książkę w swojej biblioteczce. Kupiłam ją dobrych parę lat temu i nie jestem pewna, czy łatwo będzie ją znaleźć w księgarni stacjonarnej.

468 ad
  • Choć moją specjalizacją są języki, a nie pieniądze, to często lubię porównywać te dwie rzeczy. Jakoś często to idzie ze sobą w parze. Z pieniędzmi jest tak, że są neutralne, a to ludzie nadają etykietę, charakteryzują bogactwo, biedę, sukces, porażkę, szczęście, nieszczęście. Pieniądze i emocje w naszym świecie są nieodłączne. Zazwyczaj cierpimy na ich brak, albo boimy się, że je stracimy. Jednym słowem, nastawienie. 🙂

    • Ewa

      Dzięki za Twój wpis. Myślę dokładnie rak, jak Ty. Byłoby super, gdyby ludzie na co dzień pamiętali, że to oni nadają znaczenie pieniądzom.