Zarabiać na pomaganiu?

Zarabiać na pomaganiu?

Pytanie o to, czy to jest w porządku zarabiać na pomaganiu to jedno z częściej pojawiających się pytań w kontekście zarabiania.

Częste i męczące dla osób, które pomaganiem zajmują się zawodowo, niezależnie od tego, czy w wielkiej, ogólnopolskiej  fundacji, czy w małej firmie z misją i ważną ideą w wartościach. Czasami na tyle męczące, że w reakcji pytany ma ochotę wgryźć się w tętnicę pytającego.

Jak na to pytanie odpowiedzieć dobrze?

1. Po pierwsze, usłysz w nim przekonania, o pieniądzach, zarabianiu i pomaganiu. Między innymi takie, jak:

  1. taniej = lepiej, a za darmo = najlepiej,
  2. Organizacje pomocowe powinny wydawać wszystkie pieniądze na pomaganie
  3. Pieniędzy lepiej nie łączyć z tym, co dobre (na przykład misją)
  4. (tu możesz wstawić swoje przekonanie, jeśli jakieś budzi Ci się w tym temacie)

Przekonania, jak to przekonania, czasem bywają słuszne i prawdziwe, ale najczęściej pokazują tylko część rzeczywistości.

Dobrze jest pomagać z odruchu serca, nie oczekując niczego w zamian. Dobrze jest mieć misję i z nią działać. Bo takie działania nadają życiu sens, a tego nie da się wycenić.

Czasami rzeczywiście lepiej jest kupić coś taniej albo dostać bezpłatnie.

Ale przecież cena nie jest jedynym wyznacznikiem tego, że coś jest dobre. I niekoniecznie najtańsze jest najlepsze. Droższy produkt czy usługa może przynieść więcej korzyści, służyć dłużej niż tańsza alternatywa. Nawet w pracy pomocowej. Może być lepszym wyborem, nawet przy ograniczonym budżecie. Bo przedmiotem transakcji nie jest cena, ale wartość, jaką otrzymujemy w zamian za zapłacone pieniądze.

O tym, co to znaczy za drogo, przeczytasz tutaj

Pieniądze nie są ani dobre ani złe. Są narzędziem pośredniczącym w wymianie, ułatwiają ją. Dzięki temu, że wydajesz pieniądze zaspokajasz swoje potrzeby, bo w zamian dostajesz pomysły, czas, talenty czy umiejętności innych ludzi, w postaci usług i produktów przez nich wytworzonych i dostarczonych. Określenie wartości poprzez pieniądz ułatwia zachować równowagę pomiędzy tym dawaniem a otrzymywaniem.

W zasadzie każdy, kto wykonuje jakąkolwiek pracę, pomaga: w rozwiązaniu problemu, zaspokojeniu potrzeby, realizacji jakiejś misji. Niezależnie od tego, czy zamiata ulicę, siedzi przed komputerem lub innej maszynie, prowadzi organizacją lub .

Pytanie, czy lepiej, gdy organizacje pomocowe pomagają tanio, czy skutecznie? Czy lepiej, gdy te organizacje mają pieniędzy więcej czy mniej?

2. Po drugie, sprawdź ze sobą (i z pytającym), co by było, gdyby zrezygnować z wynagrodzenia za pracę związaną z pomaganiem.

Niewydane w ten sposób pieniądze można by przeznaczyć na pomoc potrzebującym. (Przekonanie nr 2). Byłoby lepiej?

W krótkim okresie pewnie tak. Ale… Co z osobą, która pomaga bez gratyfikacji finansowej? Zakładając, że dalej będzie się chciała pomaganiem zajmować, po jakim czasie poczucie wpływu, sensu i mocy zblednie, równowaga się zacznie chwiać, co spowoduje niezadowolenie, frustrację, wypalenia? Po jakim czasie osoba pomagająca zacznie sama potrzebować pomocy?

Nie wszystkie wydane pieniądze to koszty. Część z nich to inwestycja, dzięki której można pomagać lepiej, sprawniej czy mądrzej.

W naszych warunkach działanie w stanie nierównowagi to swoista norma. Ale czy to najlepsze rozwiązanie? Czy taka pomoc jest dobra? Lepsza od tej, w której pomagający otrzymuje wynagrodzenie?

To, że ludzie zarabiają na pomaganiu nie zamyka drogi do tego, by pomagać na zasadzie wolontariatu.

Ale jeśli czyjeś unikalne talenty sprawiają, że może pomagać lepiej, sprawniej, z sercem, jeśli pomaganie to strefa jego geniuszu i chce to robić zawodowo, dlaczego ma nie dostawać za to wynagrodzenia? Jeżeli pomaga sprawniej i sensowniej, dlaczego nie miałby zarabiać więcej?

3. Po trzecie, pozwól sobie na fantazję

Według Charities Aid Foundation wśród 135 badanych państw świata Polska plasuje się na 115 miejscu pod względem udziału w działalności charytatywnej. W badaniu brano pod uwagę 3 aspekty pomocy: pomoc obcemu lub osobie, o której nie wiemy, że pomocy potrzebuje (Polska na 118 miejscu), poświęcenia czasu dla organizacji charytatywnej (114 miejsce) i ofiarowanie pieniędzy na cele charytatywne (75).

Jak wyglądałby świat, gdyby ludzie bogacili się pomagając? Nie tylko duchowo, ale i materialnie?

Na ile pomaganie byłoby wtedy atrakcyjne? pożądane? Na ile wiązałoby się z misją?

Czy nie byłoby wspaniale, gdyby każdy dostrzegał wartość swojej pracy i ją cenił? Gdyby każdy miał świadomość, co wnosi do świata?

Czy nie byłoby wszystkim lepiej, gdybyśmy kierowali się wartością tego, co otrzymujemy i co dajemy w zamian?

 

Po przejściu tych kroków odpowiedź odpowiedzi na pytanie czy/jak można zarabiać na pomaganiu będzie prostsza.

Oprzesz ją odpowiedź na ważnych przekonaniach, które prawdopodobnie podzielasz z pytającym:

  1. Dobrze jest pomagać
  2. Dobrze jest mieć w życiu misję, a jeszcze lepiej jest pracować z misją i dla idei
  3. Dobrze jest, gdy praca jest wynagradzana adekwatnie do jej wartości

Odpowiedź mogłaby na przykład brzmieć tak:

Tak, zarabiam na pomaganiu. I chcę to robić. Wiem, że swoją pracą tworzę wartość dla świata. Misja i poczucie sensu są dla mnie ważne, tak samo jak równowaga między dawaniem a przyjmowaniem. Pieniądze, które zarabiam pozwalają mi zachować tę równowagę.

 

Uff… rozmarzyłam się, co by to było, gdybyśmy dbali o równowagę świadomie i uważnie… Gdybyśmy sobie na nią pozwalali.

A Ty? Co myślisz o zarabianiu na pomaganiu?

 

Na co masz wpływ

Na co masz wpływ

Bywają sytuacje, kiedy mimo naszych największych chęci i starań nie idzie tak, jak byśmy chciały, jak się spodziewałyśmy i jak być powinno.

Przygotowałaś się do prezentacji, a podczas niej wyłączył się mikrofon. Projekt nad którym pracowałaś długi czas wypadł z grafiku. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż tu nagle pojawiły się nowe okoliczności, pojawiły się argumenty, na które nie byłaś przygotowana i sprawy przyjęły inny obrót.

Pojawia się wtedy złość, może frustracja i pytania „Co ja mogę?”.

Złość i frustracja świadczą o tym, że jakieś nasze ważne potrzeby pozostają niezaspokojone. W takiej sytuacji prawdopodobnie chodzi o potrzeby równowagi oraz uznania. I wpływu.

Potrzeba wpływu jest bardzo ważną potrzebą i często idzie w parze z potrzebą uznania właśnie i sensu. A trudnością w jej zaspokojeniu może być nieadekwatna ocena, co możemy, co nie. Na co wpływ mamy, na co nie.

Zresztą odpowiedź o wpływ jest szersza niż tylko „mam wpływ’ ‚nie mam wpływu’, ale o tym za chwilę.

W rozpoznawaniu, gdzie mamy wpływ często nieadekwatnie przypisujemy sobie wpływ tam, gdzie go nie mamy, albo nie doceniamy tego, ile wpływu mamy.

Pytanie „Co ja mogę” jest bardzo dobrym pytaniem diagnostycznym.

Jeśli zasilane jest złością czy bezsilnością, pokazuje to sytuację, w której prawdopodobnie zakładałyśmy, że tego wpływu mamy więcej niż się okazało w rzeczywistości.

I to jest bardzo dobry punkt wyjścia, by sprawdzić „Co ja mogę” i zasilić to pytanie ciekawością. W jaki sposób swój wpływ mogę zwiększyć? Co mogę zrobić?

Bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie sytuację, na które mamy 100% wpływu. Szczególnie, jeśli chodzi o sytuacje w relacji. Bo w relacji zawsze jest druga strona ze swoim wpływem.
Masz dużo wpływu na to, jakie decyzje podejmujesz. Czy powiesz tak, nie, czy nie wiem (to tez jest opcja!). I możesz stale ten wpływ poszerzać, poznając swoje potrzeby, motywacje intencje, wybierając czas i miejsce podjęcia decyzji.

Dużo mniej wpływu masz na to, jak Twoja decyzja zostanie przyjęta przez otoczenie.

Masz wpływ na to, co, jak i do kogo mówisz. Ale niewiele masz wpływu na to, co z tego, co powiedziałaś, ktoś usłyszał, zrozumiał i w związku z tym zrobi.

Masz mało wpływu na to, co świat Ci przynosi, na to, co Ci się przydarza lub co Ci się zdarzyło w przeszłości. Ale masz bardzo dużo wpływu na to, jak to przyjmujesz i co z tym robisz. Nie możesz zmienić przeszłości, ale możesz zmienić sposób, w jaki ją postrzegasz. Mogą w tej przeszłości zdarzać się wyłącznie porażki, a może być ona pełna cennych lekcji.

Możesz zdecydować, że będziesz mieć dobry dzień czy plan. To bardzo dobry pomysł, bo Cię ukierunkuje na działania, które przysłużą się jego realizacji. Ale nie masz gwarancji ani wpływu) na to, co ten dzień Ci przyniesie i co się wydarzy.

Ważne jest, by mieć tego świadomość, bo kiedy adekwatnie rozpoznamy na co mamy wpływ, na co nie, możemy działać z większą lekkością i łatwością. Nie koncentrujemy się na tym, co poza naszym wpływem i nie zmieniamy tego, czego nie możemy. Tworzymy sobie w ten sposób rzeczywistość, w której mamy więcej wpływu.

Jest jeszcze kwestia tego, że przekonanie „Mogę wszystko” bywa bardzo karmiące. I jest skrzętnie wykorzystywane przez wszelakiego rodzaju mówców motywacyjnych i guru.

Dzięki niemu stawiamy sobie ambitniejsze cele. Bo skoro mogę wszystko, to czemu się ograniczać? Dzięki temu sięgamy po więcej i, w konsekwencji, więcej realizujemy. Nawet, jeśli samego celu nie zrealizujemy, mamy więcej.

Ale problem pojawia się wtedy, gdy zrealizowałyśmy to, co zamierzałyśmy i okaże się, że to wcale nie jest wszystko. Że mogłyśmy więcej. Albo, gdy się nie uda zrealizować założeń i koncentrujemy się tylko na tym, co nie wyszło względem założeń.

Dobre samopoczucie (ego?) napompowane wszystkomożnością nagle znika, a jego miejsce zajmuje wstyd. Poczucie winy. Bo skoro mogłam wszystko, a nie wyszło, to chyba moja wina?

Dużo bardziej służącym jest przekonanie, że mogę dużo. Połączone z szukaniem rzeczywistego wpływu i sposobów na jego poszerzanie.
Na przykład poprzez praktykę wdzięczności. Za patrzenie, co zawdzięczamy sobie, co innym, co przypadkowi.
Na przykład poprzez sprawdzanie i pytanie siebie: Czego ja potrzebuję? I szukanie różnych sposobów na zaspokojenie tych potrzeb.

W pytaniu „Co ja mogę” ważna jest jeszcze kwestia pytania o pozwolenie. O prawo do działania, zareagowania. Brzmi tak samo jak pytanie o wpływ, ale to zupełnie inna kwestia.
I o niej opowiem przy innej okazji.

A teraz moje pytanie do Ciebie – jak się masz ze stwierdzeniem – Mam dużo wpływu? Cieszy Cię? Czy raczej stresuje? Daj znać!

5 sposobów na więcej radości w związku z pieniędzmi

5 sposobów na więcej radości w związku z pieniędzmi

Niezależnie od tego, na jakim etapie relacji z pieniędzmi jesteś, zawsze możesz do niej dodać trochę więcej radości i satysfakcji. Te emocje wszak są milej widziane niż niechęć czy opór, które często się z kwestiami finansowymi wiążą. Poniżej znajdziesz kilka pomysłów na działania, które tę radość i satysfakcję wprowadzają. Czytaj, sięgaj i wprowadzaj w życie!

1. Zadbaj o portfel.

Pomyśl teraz szybko – jak Twój portfel wygląda? Jest nowy czy zużyty? Zadbany czy raczej zaśmiecony? Sięgasz do niego z przyjemnością, czy raczej z niechęcią? A może poczuciem winy? Jak się Twoje odpowiedzi mają do tego, jak wyglądają Twoje relacje z pieniędzmi? Jest coś podobnego? Jakieś różnice?

Jak to zrobić?

    • przejrzyj, czy wciąż jest cały, świeży i ładny. Czy wyjmując go czujesz się bogata i w mocy, czy raczej schowałabyś go tak, by nikt nie widział, w jakim jest stanie? Może czas na nowy?
    • wyrzuć z niego stare rachunki, potwierdzenia z karty, drobne w innych walutach, pozostałe z wakacji, śrubki i guziki i wszystko, co nie jest pieniądzem czy kartą.  Niech wszystko, co w portfelu mieszka będzie związane z wartością i pieniędzmi. Może i będzie cieńszy, ale będziesz w nim mieć tylko to, co jest ważne i warte uwagi w związku z pieniędzmi – żadnych ‚trzecich’ czy ‚innych’.
    • wyprostuj i ułóż banknoty według nominałów, tą samą stroną.
    • jeśli lubisz magiczne triki i sposoby, wyposaż go w coś, co sprzyja przyciąganiu pieniędzy lub powodzeniu w kwestiach finansowych: koniczynka czterolistna, symbol obfitości, przynoszący szczęście banknot czy monetę czy cokolwiek Ci w duszy gra.

Mój trik na to, by zadbać o komfort i poczucie bezpieczeństwa:

Zawsze mam w tajnej, najmniej oczywistej kieszonce tajny magnes na pieniądze – banknot 100- lub 200-złotowy, który traktuję jako stałego mieszkańca portfela. Sięgam po niego w najostatniejszej ostateczności i, jeśli owa ostateczność nastąpiła,  jak najszybciej, w pierwszej kolejności uzupełniam. Wzmacnia to we mnie przekonanie, że pieniędzy jest dostatek i nigdy ich nie brakuje i że taki tajemny banknot przyciąga kolejne, choćby dla towarzystwa :-0. Poza magicznym podejściem, które lubię (choć nie jest mi niezbędne), banknot ten bardzo zwiększa uważność podczas zakupów, bo zwykle zanim go użyję, zawaham się na chwilę, żeby sprawdzić czy okoliczność jest naprawdę wartą puszczenia go w świat, czy też dostępne są inne rozwiązania.

2. Zaplanuj jakościowy czas sam na sam z pieniędzmi => Twoją randkę z pieniędzmi.

To szczególnie ważne, jeśli zajmować się pieniędzmi nie lubisz, nie czujesz się w tych kwestiach kompetentna i działasz w związku z tym reaktywnie, wtedy, kiedy TRZEBA zapłacić rachunki, kiedy MUSISZ przedstawić ofertę, czy skalkulować cenę.

Zaplanowanie czasu w kalendarz pomoże Ci nałożyć pewne ramy na tę relację, działać w sposób bardziej ustrukturyzowany i pozwoli Ci tworzyć sprzyjające okoliczności, a nie tylko reagować na nie. I pomoże Ci zapobiegać niechcianym sytuacjom (jak przeoczone faktury, wygaśnięte zlecenia stałe czy brak przygotowania lub wiedzy na określone okoliczności).

Ważne, byś potraktowała ten czas jako rzecz świętą. Czas, wokół którego owijasz swój dzień i planujesz inne wydarzenia. Jak wizytę u lekarza. Albo spotkanie biznesowe. Wiadomo, życie lubi nas zaskakiwać, czasem plany się zmieniają, ale ważnych rzeczy nie odwołujemy, tylko je przekładamy. Tak samo niech będzie z Twoją randką z pieniędzmi. Nie odwołuj, jeśli nie możesz być – przełóż. Po efektach przekonasz się, że to słuszna droga.

Mój trik – zawsze, gdy wprowadzam nowe działanie czy nawyk, podpinam je pod coś, co robię już automatycznie i nawykowo – i robię to przed lub po tej czynności. Poranne ćwiczenia powiązałam z prysznicem (ćwiczę przed prysznicem ;-)), planowanie płatności i poszerzanie wiedzy o finansach – z zasiadaniem do komputera – jako pierwsza rzecz do zrobienia.

To kiedy będzie najlepszy czas na randkę z pieniędzmi dla Ciebie i z jakim nawykowym działaniem możesz ją powiązać? Zaplanuj to teraz!

3. Doceniaj to, co już masz

W trakcie procesu socjalizacji często jesteśmy konfrontowani z tym, co jeszcze jest do zrobienia, co nam nie wychodzi , co POWINNIŚMY poprawić, udoskonalić, na co zwrócić uwagę. Ma to swoje dobre strony, ale też wiąże się z ryzykiem, że zapominamy o tym, co już osiągnęłyśmy, co nam wychodzi bardzo dobrze, albo perfekcyjnie, co opanowałyśmy i co nam właśnie weszło w nawyk. nawyk zauważania i doceniania pozytywów i zasobów bardzo łatwo wprowadza nas w tryb obfitości. W ten tryb, w którym czujemy się sprawcze, mocne, wystarczające. Ten nawyk wyostrza nam wzrok na zasoby i pomaga z nich czerpać.

Więcej o roli doceniania przeczytasz tutaj.

Przykłady sposobów na docenianie: na mnie działają krótkie zdania, kiedy zaobserwuję coś, co jest fajne: wyciągam uporządkowany portfel i rejestruję ‚O, ale mam zadbany portfel”, szybko uporałam się z przelewami, neocjacjami czy innymi kwestiami finansowymi – ‚Sprawnie mi to poszło, dobra robota, kobieto’. (Jeśli nie poszło za dobrze, wyłuskuję to, co się udało mimo wszystko „Dobrze, że zadałam o X i Y” – to, co nie wyszło i tak zostanie przeze mnie zauważone, więc z potrzeby równowagi przyglądam siępozytywom.

A teraz szybkie pytanie do Ciebie: Jakie swoje umiejętności, nawyki i działania związane z pieniędzmi sobie cenisz najbardziej?

4. Pozbądź się tego, czego nie potrzebujesz

Moje pierwsze skojarzenie z trybem obfitości było kiedyś takie, że ma się wtedy dużo wszystkiego. Również rzeczy niepotrzebnych, śmieci i tego, co niewygodne i komfortowe. Oczywiście nie jest to przekonanie zawsze prawdziwe, ale mając je na uwadze staram się regularnie czyścić przestrzeń, również tę w relacji z pieniędzmi z  rzeczy, które mam, a których już nie potrzebuję – subskrypcji, z których nie korzystam, faktur i rachunków sprzed lat, zobowiązań i płatności itp. Regularność pozwala na małe kroki. Nie robię rewolucji, ale cały czas mam poczucie, że ROBIĘ MIEJSCE NA NOWE. Ważne i wartościowe. Aktualne. takie, jakie chcę, jak mi pasuje.

Nie muszę pewnie mówić, że jest to źródłem radości i innych dobrych emocji, bo lubię zmiany.

Propozycja na Twoją randkę z pieniędzmi: przejrzyj swoje niedawne wydatki i sprawdź, które z nich powodują w Tobie ścisk, napięcie czy złość. Których z nich możesz nie powtarzać, z których możesz zrezygnować? Zapisz je sobie, by się zawahać, gdyby miały się pojawić – będziesz mieć więcej wpływu. I sprawczości! A z nich prosta droga do radości…

5. Zobacz, ile dobrego możesz zrobić dla świata i siebie, gdy będziesz mieć pieniądze.

Częstą blokadą do tego, by pieniądze mieć i się nimi zajmować jest przekonanie, że ludzie, którzy pieniądze mają są źli i chciwi. I, że pieniądze psują i niszczą. I pewnie w tych przekonaniach (jak w każdym) jest trochę prawdy, ale nie są one wyłącznie prawdziwe. Bo warunkiem posiadania pieniędzy nie jest bycie chciwym czy złym. Jest raczej  tak, że ci ‚chciwi’ czy ‚źli’ nie wahają się po pieniądze sięgać i z nich korzystać.

Inaczej niż Ci ‚dobrzy’, ‚ideowi’.

Ale czy tak być musi? Może czas na zmianę?

Pytanie do Ciebie: jak zmieniłby się świat, gdybyś Ty, ze swoimi talentami, wartościami i ideami była w czołówce najbogatszych ludzi swoim mieście? W Polsce? Na świecie? Co by wtedy było możłiwe dla Ciebie? Dla Twojego otoczenia? Dla świata?

Jeśli chcesz więcej inspiracji na dobre relacje z pieniędzmi, zapraszamy na szybką randkę z pieniędzmi

Najbliższa #szybkarandkaz pieniędzmi za:

00
Days
00
Hours
00
Minutes
00
Seconds

Jak się masz w związku z pieniędzmi?

Relacje międzyludzkie mają swoją dynamikę. Przez całe życie nawiązujemy nowe znajomości, które przeradzają się w coś większego, pozostają na niezmienionym poziomie, albo się rozpadają. Na relacje z pieniędzmi jesteśmy zdane niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie. Pieniądze zawsze gdzieś są na rzeczy – bo tak jest ten świat urządzony, że bez nich się nie da -nawet, jeśli ich nie chcesz, albo ich w Twoim życiu niewiele, i tak jesteś w jakiś sposób z nimi związana, lub od nich zależna. Zobacz, na jakim etapie relacji z pieniędzmi jesteś i zobacz, co możesz zrobić, by ją pogłębić.

 

Zapraszam Cię do przyjrzenia się etapom relacji i do zadania sobie pytania – gdzie jestem teraz w związku z pieniędzmi? Do którego etapu mi najbliżej?

Kto jest ok, a kto nie w relacji z pieniędzmi

Pierwszy etap relacji to poznawanie się i zainteresowanie. Niewykluczone, że niewiele jeszcze o sobie wiecie, ale macie ochotę poznać się bliżej, pojawia się zaciekawienie, które może się przerodzić w fascynację, oczarowanie czy zakochanie.

W kwestiach finansowych nie masz wtedy jakiegoś wielkiego doświadczenia ani oczekiwań. Z ciekawością podchodzisz do planowania budżetu – próbujesz, nie zrażasz się niepowodzeniami, szukasz informacji. Wydajesz ostrożnie, z uwagą, ciekawością przyglądasz się temu, co się dzieje, jak pieniądze zamieniają się w różne dobra. To, co przychodzi przyjmujesz z radością lekkością; bawisz się wycenianiem swojej pracy, eksperymentujesz i sprawdzasz, co na to inni, testujesz, czy to pasuje Tobie, co byłoby lepsze.

W pewnym momencie może się wydarzyć coś, co przyspieszy bieg zdarzeń i przesunie relację do etapu zakochania. To ten moment, kiedy  patrzysz na finanse przez różowe okulary. Widzisz, ile dzięki nim można osiągnąć, mieć, zachwyca Cię to i pociąga. Dużo o nich myślisz, planujesz, bo to takie przyjemne!

Może się zdarzyć, że zaniedbujesz inne relacje i obszary, bo chcesz z pieniędzmi spędzać jak najwięcej czasu. Najchętniej w ogóle byś się z nimi nie rozstawała. Poddajesz się emocjom (tym gorącym, komfortowym), daleka jesteś zmartwień, przymykasz oko na niedoskonałości czy migające lampki alarmowe (czyż nie mrugają uroczo?). Wydawanie jest takie przyjemne! Wszystko co dostajesz, utożsamiasz z pieniędzmi, że to dzięki nim, przez nie i za nie. Wysoko się cenisz, albo nisko, bo to przecież nie ma znaczenia, ważniejsze jest to, co czujesz i jak się czujesz. (A czujesz się super).

Po pewnym czasie euforia mija, oswajasz się z tym, że pieniądze są, z tym, że można je zarabiać – wkraczasz w etap codzienności. W tym etapie budujesz, gromadzisz, korzystasz. Pojawiają się powtarzalne sytuacje, rytuały. Emocje się uspokajają, zaczynasz z powrotem stąpać po ziemi.

 

Czujesz, że jest dobrze. Przewidywalnie, bezpiecznie, a że czasem nudno? Jest dobrze, nie chcesz nic zmieniać. Chyba, że zacznie się robić zbyt przewidywalnie? Albo zaskoczenie i zdziwienie pojawią się głównie przy okazji niespodziewanych wydatków. Po jakimś czasie na tyle się z codziennością oswajasz, że pojawia się potrzeba zmiany, nowości, silniejszego bodźca. Może chciałabyś jakoś zaszaleć? Zrealizować w końcu dziecięce marzenie (tylko co to takiego było?), pozwolić sobie na to, żeby poddać się flow i nie myśleć, planować, kalkulować? Albo zniknąć na dwa tygodnie i zaszyć się gdzieś daleko od świata?

Zobacz proste nawyki, jak nie martwić się o pieniądze

Z pogłębienia tego stanu przechodzimy do kolejnego etapu, jakim jest rozczarowanie. Pojawia się, gdy ta potrzeba nowości czy doświadczania dłużej nie zostaje zaspokojona, gdy wybieramy to, co znane i bezpiecznie. W związkach międzyludzkich etap ten bywa krokiem do rozpadu albo rewitalizacji. W przypadku relacji z pieniędzmi bywa tak, że ten stan oswajamy i pozostajemy w stałym niezadowoleniu i rozczarowaniu.

 

W związkach międzyludzkich etap ten bywa krokiem do rozpadu albo rewitalizacji. W przypadku relacji z pieniędzmi bywa tak, że ten stan oswajamy i pozostajemy w stałym niezadowoleniu i rozczarowaniu. Mimo podejmowanych prób, mimo obietnic i najlepszych chęci (którymi wiadomo co jest wybrukowane). Objawy tego etapu: masz blok na jakiekolwiek planowanie czy zajmowanie się pieniędzmi. Nudzi Cię to, złości, odbiera energię. Nie chcesz tego, nie widzisz w tym sensu. Pojawia się złość, ze tych pieniędzy ciągle mało, że nie dostajesz od nich tyle uwagi i uznania, ile byś chciała. Masz poczucie, że to Ty bardziej sie starasz, więcej do tej relacji wnosisz, niż z niej dostajesz. Nie pozwalasz sobie na wydawanie, odmawiasz sobie, ale to działa tak jak wstrzymywanie oddechu: po jakimś czasie zaczynasz wydawać kompulsywnie. A wtedy pojawiają się wyrzuty sumienia, więc na jakiś czas wprowadzasz dietę wydatkową, którą z kolei musisz sobie skompensować. Decyzje, jakie podejmujesz, są niedobre, niezależnie od tego, co byś nie wybrała. Zaczynasz się oskarżać i obwiniać, że coś z Tobą jest nie tak, że gdybyś tylko miała więcej pieniędzy…

To jest moment, w którym koniecznie trzeba coś zrobić. Podjąć się reanimacji relacji, aby w niej nie utknąć do końca świata albo i dłużej. Kiedy zaingerujesz, kiedy zmienisz kierunek energii, otwiera się przed Tobą szansa na wejście na wyższy poziom finansowej relacji – etap dojrzałego związku.

To taki moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że (1) masz wpływ na kształt relacji i, co ważniejsze (2) wiesz, jak ją kształtować, by Ci służyła. Wiesz, że jesteś w tej relacji  nie tylko DLA tego, że jesteś na nią zdana, nie tylko dlatego, że coś w pieniądzach doceniasz czy Ci się podoba, ale jesteś w tej relacji MIMO tego, że są rzeczy, których nie lubisz, z którymi Ci trudno. Podchodzisz do pieniędzy tak, z ciekawością, może nawet fascynacją, radością, ale też przestajesz je reformować, nawracać i zmieniać. Masz dla nich więcej otwartości i zrozumienia. Potrafisz trwać przy sobie i swoich potrzebach, ale też bierzesz pod uwagę ich potrzeby i właściwości. Masz do nich zaufanie tak samo jak do siebie, wiesz, o czym Ci mówi ich brak i nadmiar. Potrafisz być niezależna i samodzielna, a równocześnie związana. Zajmowanie się pieniędzmi przychodzi Ci z naturalnością, robisz to automatycznie (i z automatu dodajesz do tego działania pociągające smaczki), wydajesz na to, czego potrzebujesz, nie ograniczasz się w swoich pragnieniach, ale też nie ulegasz im, po prostu wybierasz to, co jest ważne. Znasz swoją wartość i cenisz się adekwatnie, z łatwością  przyjmujesz to, co do Ciebie przychodzi i korzystasz z tego tak,jak chcesz. Pamiętasz o tym, że od Ciebie zależy intensywność tego związku i potrafisz nią sterować. Nie boisz się porzucenia, samotności, MIMO, że wiesz, że mogą się zdarzyć. Nie boisz się, bo wiesz, że sobie z tym poradzisz.

Który z tych opisów najlepiej odzwierciedla Twój związek z pieniędzmi?

Niezależnie od tego, na którym etapie teraz jesteś, zawsze możesz dodać do niego chociaż szczyptę miłosnej energii - tak, by ta relacja rozkwitła i przynosiła Ci radość

Jak dodać miłosnej energii
do relacji z pieniędzmi

Pobierz bezpłatny zeszyt ćwiczeń

Mały romans na wielki rok

Mały romans na wielki rok

Czas podsumowań i planów na nowy rok skłania i nas do postawienia sobie i Tobie pytania o to, jak wyglądał ten rok w związku z pieniędzmi.

I nie chodzi mi o to, czy zrealizowałaś swoje plany, założenia. Nie chodzi mi o to, czy i co zmieniłaś finansowo.

Ciekawi mnie, jak byś określiła swoją rolę w relacji z pieniędzmi?

Wiele kobiet, z którymi o pieniądzach rozmawiam mówi, że to nie jest dobry związek. Mają poczucie, że dużo z siebie dają, mocno się angażują, a wzajemności jakoś nie widać. Mają poczucie nierównowagi. Chciałyby coś zmienić, ale jakoś nie wychodzi. mimo, że wiedzą, co POWINNY I co TRZEBA.

U progu nowego roku chciałyśmy Ci życzyć, by Twoje relacje z pieniędzmi stały się lżejsze, radośniejsze i kierowane fascynacją. Abyś pod koniec 2019 była w sytuacji, gdy śmiało i z radością patrzysz w przyszłość i z dumą (a może i niedowierzaniem) przyglądasz się temu, co w ciągu tego roku się wydarzyło i co się zmieniło.

O tym, dlaczego warto być bogatym piszemy tutaj

I w związku z tym chcemy Cię zaprosić do krótkiego ćwiczenia (jak zwykle, dla najlepszego efektu zalecamy zapisanie odpowiedzi).

Wyobraź sobie, że wdałaś się lub zainicjowałaś romans w związku z pieniędzmi.

Pojawiła się w tym związku radość, lekkość, fascynacja. Czujesz się tak dobrze, jak kiedyś, na początku Waszej znajomości. Albo tak dobrze, jak nigdy dotąd.

Jakie myśli pojawiają Ci się w tej sytuacji?

Co myślisz o sobie? O tym, co robisz? O decyzjach, których podejmujesz? Co myślisz o pieniądzach?

Spróbuj uchwycić te myśli i zapisz je sobie.

Co czujesz w związku z tą sytuacją?

Jakie emocje zauważasz? Co się z Tobą dzieje? Jak reaguje Twoje ciało? Która emocja jest najintensywniejsza?

Co robisz, kiedy jesteś w tym stanie i w tej sytuacji?

Czym się zajmujesz? Jak pracujesz? Jak spędzasz wolny czas? Czego nie robisz? O czym pamiętasz? O czym zapominasz?

Jak wygląda Twoje otoczenie?

Co zmieniło się w Twoim mieszkaniu/domu?

A w Twoim miejscu pracy?

Jacy ludzie Cię otaczają?

 

Poświęć chwilę na odpowiedzi na te pytania. One pozwolą Ci być może odkryć, co dla Ciebie jest ważne, czego potrzebujesz i co mogłoby tchnąć nowe siły w Twój związek z pieniędzmi.

Kiedy już się nasycisz tym, co się dzieje wtedy, gdy romans się zawiązał, przejdź do tego, gdzie jesteś dziś.

Co już masz w tym związku, co pozwala Ci ten romans rozwinąć lub zainicjować?

Zobacz wszystkie zasoby, dzięki którym w Twoich relacjach z pieniędzmi pojawia się lekkość, radość, ciekawość?

Czego chciałabyś mieć mniej?

Z czego warto by zrezygnować, co odpuścić, by pojawiła się ta lekkość, radość czy fascynacja?

Co możesz zrobić/przestać robić by tego, czego chcesz mieć mniej było mniej?

Czego byś chciała mieć więcej?

Co możesz zrobić, by tego było więcej?

Co możesz zrobić, by ten romans nawiązać lub pozwolić mu się rozwijać bez przeszkód?

Wypisz wszystkie sposoby, jakie przychodzą Ci do głowy.

Cudownego roku!